Człowiek – istota należąca do wspólnoty

W filozofii Arystoteles, w ekonomii politycznej Karol Marks i Fryderyk Engels, w psychologii społecznej Eliot Aronson określają człowieka jako istotę społeczną. Nie wnikając w szczegóły dotyczące ich koncepcji, chciałabym jednak podkreślić, że w czasach współczesnego rozwoju cywilizacyjnego (zwłaszcza rozwoju mediów) spostrzeżenie to nabiera wyjątkowego znaczenia. Obserwujemy ruch od maszyny parowej, pierwszych telefonów, radia i telewizji do internetu, telefonów komórkowych, telewizji satelitarnej, lotów kosmicznych. Rozwój elektroniki dyktuje nie tylko mody na pewne formy współistnienia i porozumiewania się (np. SMS, gadu-gadu, facebook). Stosownie do tych nowych form modyfikacjom ulegają języki będące medium owego porozumiewania się. Równocześnie dzięki postępowi ludzie stanęli przed wielką szansą stworzenia globalnej wspólnoty. Czy społeczność ludzka będzie sprzyjała życiu czy śmierci, zależy już tylko od charakteru zmian dokonujących się w świadomości indywidualnej i społecznej oraz od przyjętych priorytetowych wartości. Pomyślmy zatem o naszym osobistym wpływie na te przeobrażenia! Czytaj dalej

Udostępnij to:

Procedury zamiast profesjonalnej troski o życie i zdrowie

We włocławskim szpitalu – zanim doszło do planowanego porodu przez cesarskie cięcie – zmarły bliźnięta. Poinformowano, że prokuratura rozpoczęła śledztwo, trwają kontrole resortu zdrowia, NFZ i wojewody kujawsko-pomorskiego. Piotr Stawicki z Prokuratury Rejonowej we Włocławku oświadczył: „postępowanie prowadzone jest w kierunku tzw. błędu w sztuce lekarskiej, obejmuje także nieumyślne spowodowanie śmierci bliźniąt”. Prokuratura przypomina, że śledztwo toczy się w sprawie śmierci dzieci, a nie przeciwko jakiejkolwiek konkretnej osobie [http://www.polskieradio.pl/5/3/Artykul/1028766,Smierc-blizniat-we-Wloclawku-Rusza-sledztwo-prokuratury (data odczytu: 25.01.2014)]. Chłodna relacja jest dla mnie równie szokująca, co samo zdarzenie. Czytaj dalej

Udostępnij to:

Do zobaczenia po tamtej stronie haiku. Pamięci Feliksa Szuty


Umarli żywym otwierają oczy 

[Lion Feuchtwagner]

W minionym roku, przed samymi Świętami Bożego Narodzenia, zmarł Feliks Chrzanowski (pseudonim: Szuta) –  haijin, założyciel i nieformalny przywódca poetyckiego Ruchu Pilleus, zaistniałego na Dolnym Śląsku w roku 1977.

Wrażenie pustki, wyjałowienia, niedosytu szczególnie znakowały kulturę Zachodu ubiegłego stulecia. Poszukiwania nowych wartości, dających poczucie pełni i spokoju wewnętrznego, eksplodowały w ruchach religijnych, także artystycznych, odwołujących się do daleko-wschodniego mistycyzmu, filozofii i twórczości artystycznej. Podziały społeczne, rasowe, religijne, ekonomiczne, w stosunku do niespełnienia psychicznego, nie miały już tak wielkiego znaczenia. I oto we współczesnym świecie, który jako global willage daje schronienie, infiltracje kulturowe stają się normą i autentyczną szeroką perspektywą dla odnowionego postrzegania rzeczywistości.

Tak więc nie przypadkiem literackie formy wyprowadzane z fascynacji japońską kulturą stały się obiektem zainteresowań Feliksa Szuty, a pytania o innowacyjność w poezji, o to, jak jest możliwa inspiracja haiku, kulturą Japonii i w ogóle myślą Wschodu całkowicie opanowały jego myśl. Tak sformułowane problemy tym bardziej zyskały na wartości, że pomimo przeszło 100-letniej historii polskiego haiku nie wypracowano jego kanonu. Przy okazji przypomnę, że haiku jest poezją obwarowaną szeregiem formalnych reguł. Oprócz wzoru sylabicznego 5+7+5, w wierszu używa się czasu teraźniejszego by zapisać wrażenia chwili, wskazuje się w nim na porę roku, w której utwór jest komponowany. Pierwszy obraz poetycki zamykany jest pęknięciem (kireji). W haiku niedopuszczalne jest też stosowanie przymiotników, porównań, metafor, nie tytułuje się też wierszy. Haiku zatem to forma niedomówienia, wymuszająca i zapraszająca do „domalowania” obrazu. Zauważamy więc, że w tej twórczości istotną rolę odgrywa czytająca osoba.

Mirosław Jerzy Gontarski (współzałożyciel Ruchu Pilleus, poeta i filozof) przypomina:

Prawdziwe haiku jest niczym wrzucony do sadzawki umysłu kamień – kolejnymi falami przywołuje z zakamarków pamięci skojarzenia, ale nie chodzi o wprowadzenie siebie w stan euforii, czy też o podziw dla poetyckiego kunsztu, lecz o «wieczną geniuszy rozmowę».

Czytaj dalej

Udostępnij to: