Gra w chmurach

Gra w chmurach

Zwilżony rosą fiolet w odcieniach od pudrowego do francuskiego podpierał niebo wielką miotłą z bzu, w jednym miejscu gęsto poprzetykaną ciężkimi kiściami mleczno-żółtawego kwiecia. A ja, skulona pod parasolem duszącej woni, gram w chmurach w miłość, odliczając drobne płatki. I tęsknię. Kocha-lubi-szanuje-kocha-lubi… Może to tylko beztroska zabawa? A może napięcie niepewności? Sama już nie wiem, kim jestem!? Dziewczynką czy dziewczyną? Mieszam marzenie z jawą – przecież w miłości nie ma pomiędzy nimi wyraźnej różnicy?! Czytaj dalej

Udostępnij to:

Czereśniowa ballada

Czereśniowa ballada

W tym roku bardzo wczesną wiosenną porą zabieliła się gdzieniegdzie moja ptasia wisienka. Wychuchana przeze mnie i zaopiekowana. A teraz właśnie wchodziła w czas owocowania: w porę duchowej i fizycznej metamorfozy. Zainicjowana przez moc własnej natury wchodziła w czas prawdziwej przemiany – w dojrzałość. Leżałam na trawie pod drzewkiem, nieopodal stracha na wróble, co to tylko szczerzył zęby pod wiechciem ze słomy i ani drgnął w ten bezwietrzny, ciepły poranek. I nie wiem – śmiał się ze mnie, czy figlarnie mrużył oko?! Wpatrywałam się uporczywie w kilka sercowatych, lekko już różowiejących czeresienek, od czasu do czasu odganiając jakieś zainteresowane nimi ptaszyska. Jakbym przez to moje ponaglanie mogła cokolwiek zmienić albo przyspieszyć. Czytaj dalej

Udostępnij to: