Słup soli

Ciszę mącił jedynie szum fal rozbijających się o drewnianą konstrukcję falochronu. Słonawe powietrze delikatnie wibrowało w podmuchach ciepłego wiatru, ja jednak czułam, jak wdziera się do moich płuc i z każdym oddechem przypomina mi, że żyję. Byłeś tak blisko, że czułam ciepło twojego ciała. Staliśmy w ciemnościach wpatrzeni w bezkresną dal, spokojni. Zasłuchani w muzę przeznaczenia, milczeniem chcieliśmy wykrzyczeć wdzięczność za istnienie dla siebie nawzajem. Nie potrzebowaliśmy do tego żadnych słów. Były za płytkie, nie pomieściłyby ogromu naszych doznań. Zresztą, po co mielibyśmy się nimi posługiwać? Czytaj dalej

Udostępnij to:

Motylem odlecę

Siedem stopni do półpiętra i jeszcze raz siedem kroków w górę – wąskimi i skrzypiącymi ze starości drewnianymi schodami, pomalowanymi na ciemny orzech, prowadzącymi na strych mojego rodzinnego domu. Teraz rzadko tam zaglądam. Nie to, żebym się miała bać Mrocznego Kosiarza, złowieszczych duchów czy innych upiornych widziadeł ze snów grozy! Chociaż… wspinając się nieraz po trzeszczących schodach odczuwam niekiedy lekki ucisk albo przeszywające na wskroś ukłucia – całkowicie irracjonalne doznania, bez żadnego logicznego wyjaśnienia, nieuzasadnione i niepobudzane przeze mnie. To tak, jakby lęk przed chmarą demonów czających się gdzieś za drzwiami materializował się i w postaci bólu zagęszczającego w żołądku różne trwożne odczucia, z każdym kolejnym krokiem wznosił się coraz wyżej i… kamieniem zastygał w sercu. Na samą myśl robi mi się zimno i mało przyjemnie. Czytaj dalej

Udostępnij to: