Co z tobą? Filozofio! – Co z tobą? Człowieku!

Ten wpis był dotąd czytany 3168 razy!

Przeczytałam uważnie List otwarty w obronie filozofii, wystosowany przez moich Szacownych Kolegów do Pani Prof. dr hab. Leny Kolarskiej-Bobińskiej, Minister Nauki i Szkolnictwa Wyższego (http://www.petycje.pl/petycjePodglad.php?petycjeid=10206). Przejrzałam też sporo „gorących” komentarzy do podejmowanych w nim problemów.

Zgadzam się z „kolegami – logikami”: w Liście… brak spójności logicznej. Sądzę, że nie zawiera on też argumentów na miarę XXI wieku: nie jest uwzględniona potrzeba przekształcenia systemu edukacji tak, by humanistyka i sztuka mogły efektywnie współpracować z naukami ścisłymi i medycyną; nie mówi się o przemianach cywilizacyjnych i rozwoju nauk szczegółowych, wymuszających integrację filozofii z wieloma dziedzinami wiedzy; nie wspomina się o pogłębiającej się świadomości indywidualnej i społecznej, i wynikającej stąd potrzebie zreformowania programów na kierunkach filozoficznych, ale też przedstawienia nowych projektów dla kierunków niefilozoficznych. Razi umieszczenie fundamentalnych problemów edukacji na arenie politycznych gierek – kiedy rozstrzygnięcia wymagają jedności, nie sporów, waśni… Istotne jest również by zauważyć, że historia filozofii nie jest filozofią samą (pisał na ten temat polski filozof, metodolog i psycholog – Józef Pieter). Nie znaczy to oczywiście, że nie warto zagłębiać się w historię ludzkiej myśli. Czy jednak to wystarcza? W świecie, w którym szczytem marzeń jest „mała stabilizacja” – ludziom (szczególnie młodym) brakuje przestrzeni dla rozwinięcia fantazji i wyobraźni, brakuje im pola dla kreatywnego i pogłębionego o refleksję zaangażowania w życie. Filozofując można właśnie taki głęboki oddech zaczerpnąć. Kardynalnym błędem jest twierdzenie (często zresztą powtarzane przez filozofów), że w filozofii wszystko już zostało powiedziane (zauważmy np, że mimo szalonego postępu nauk medycznych ciągle nie wiadomo, czym jest zdrowie!). Podsumowując, List… nie zawiera elementów samokrytycyzmu środowisk filozoficznych, a prezentowane stanowisko w rzeczonej sprawie jest konformistyczne, broni raczej partykularnych interesów, nie jest otwarte na zmiany. Mimo, że należę do grona filozofów i staję w obronie filozofii, to jednak nie mogę się pod nim podpisać.

„Gorące” komentarze pokazują, że „krytycy” filozofii też nie popisali się roztropnością. „Inżynierowie, nauczyciele – tak, filozofów – nie trzeba nam” – czytam wyjaśnienie osoby, która podpisała się jako Wiesław Gołas. Kogo „nam” w takim razie potrzeba? Jeśli nie „miłośników mądrości”, to chyba głupców, cwaniaków, cynicznych brutali? Niedawno w budynku, w którym mieszkam, na skutek błędu konstrukcyjnego woda wypłukała dziurę w ścianie. Czy wobec tego powinnam przegnać na cztery wiatry inżynierów budowlanych? A co z mielizną serialową, biurokracją…itd. itd?

Dajcie nam chleba i igrzysk, a filozofów na pożarcie…! To nie literatura (piękna czy brzydka – nieważne)! To gołe fakty! – One mówią nie tylko o poziomie filozofii w naszym kraju, ale także – a może przede wszystkim – o symptomach zdradzających brutalny i cyniczny sposób myślenia i działania: obrazek naszych czasów. O swoim dobrobycie myślą krytycy filozofii, dlaczego zatem filozofom odmawiać prawa do konformizmu? Jeśli Ty, młody czy stary, robotniku czy magistrze, lękasz się o materialne zabezpieczenie osobistego życia, to dlaczego odmawiasz tego prawa filozofowi? Cenisz powołanie księdza, lekarza, nauczyciela, artysty, mimo że za swoje usługi pobierają opłatę? W czym gorszy filozof?

To nie przypadek, że otwieram blog artykułem dotyczącym problemów, z jakimi boryka się w Polsce filozofia (i humanistyka w ogóle, choć na ten temat na razie nie jest aż tak głośno!). Jestem filozofem i nie zamierzam w żaden sposób ukrywać tego faktu. Zainteresował mnie problem istoty zdrowia indywidualnego i patologii społecznych. Uznałam, że w naszej rzeczywistości jest on priorytetowy. Dlatego też zdecydowałam, że wszystkie moje wysiłki skoncentruję na nim. Mimo skromnych zarobków ciężko pracowałam. Była to 24-godzinna intelektualna „harówka”, wymagająca poświęceń – jakże często śniły mi się rozwiązania problemów, o których myślałam za dnia. A pisanie? A praca ze studentami? – Ta wyjątkowo mnie pochłania, uważam bowiem, że studenta musi interesować problem, o którym mowa, że muszę być komunikatywna. Nadto opracowywałam program, który pozwoliłby skorzystać w lecznictwie – mówiąc bardzo ogólnie – z cennej mądrości filozoficznej. Ostatnio udało mi się na Sympozjum „Humanizm a medycyna. Artyści dla zdrowia” (sympozjum.aim-art.pl) skonfrontować naukowe, medyczne, filozoficzne, artystyczne środowiska i zmobilizować do wspólnego działania.

Poczułam się dość nieswojo, gdy w „gorącym” komentarzu Listu… nazwano filozofa (a więc i mnie) „nierobem” i „leniem” (wszak z pełnym zaangażowaniem zajęłam się najbardziej palącym problemem naszej rzeczywistości!). Nie wytykając palcem, nie emocjonując się, ani nie pałając gniewem czy złością, chciałabym zwrócić uwagę, że błędem jest utożsamianie ideału czy modelu z jego desygnatem (tu: filozofii z jej przedstawicielami). Tego rodzaju uogólnienia są niedopuszczalne również z tego powodu, że ludzie różnią się między sobą, w rozmaity sposób wykonują też swoją pracę, rozmaicie dążą do ideałów.

Sformułuję taką oto implikację: jeśli chora jest filozofia, to chyba tym bardziej system społeczny, w którym ona się rozwija. Co zatem zrobić? – Wyeliminować czy wyleczyć? Otóż wszystko zależy od tego, jak ważny organ niedomaga! Osobiście sądzę, że eksterminacja w żaden sposób nie może służyć dobru. Filozofia rozumiana jako „umiłowanie mądrości” jest sercem nie tylko poznania, ale istnienia w ogóle. To nie wyrostek robaczkowy! Bez filozofii życie stanie się wegetacją, może wygodną, ale tylko wegetacją.

Nasz zachodni system społeczny – o czym wspominałam w „czołówce” mojego bloga – opiera się niestety na przekonaniu, że na własne istnienie człowiek powinien zapracować (najlepiej łopatą, w sporcie, albo na giełdzie czy w prywatnym biznesie), kto zaś nie potrafi przystosować się do tego „cywilizowanego” utylitarystycznego modelu życia i do aktualnego zapotrzebowania na pracę (nieważne talenty), niech ginie! Czyż taki nieprzystosowany nieudacznik (chciałoby się za Alanem Wattsem powiedzieć: „człowiek obsceniczny”, „z marginesu”) może reprezentować jakieś wartości? – Oczywiście, że nie, są nimi przecież pieniądze i związane z nimi: dobrobyt, bezpieczeństwo, wygoda, pozycja społeczna. Czy dla jakości kultury ma znaczenie, kto reprezentuje ów pogląd: aktor, filozof, nauczyciel, sprzedawca, bankier…? Kultura jest przecież tworzona przez członków społeczeństwa, charakteryzujących się określoną samoświadomością i poziomem. Max Scheler wskazuje również na inny, humanitarny, sposób interpretacji świata – oto dawniejsza moralność zaliczała życie do „praw przyrodzonych”, samoistnych, cieszących się wartością górującą ponad wszystkie inne, wyznaczających kierunki dla ideałów.

Zastanówmy się, jak jest możliwe pogodzenie dobrobytu z uznaniem godności i wartości wszystkich członków społeczeństwa, z poszanowaniem i wykorzystaniem wszelkich talentów? Jak można zarządzać krajem, akceptując różnorodność i posługując się twórczą współobecnośią? To nie utopia! Wśród polskich filozofów wymienić można takich, którzy godzili nie tylko te wartości, ale także różne zawody. Wspomnę choćby Władysława Biegańskiego, Antoniego Kępińskiego, Kazimierza Dąbrowskiego, Józefa Pietera, Jana Izydora Sztaudyngera, który współpracował z Julianem Aleksandrowiczem w klinice, i samego „Wielkiego Aleksandrowicza”, Marię Szyszkowską. Niektórzy to również artyści.

Znam ludzi, którzy porównują życie do wielkiej gry planszowej; na niej rozgrywa się zażarta walka o byt. Ale Ty nie unicestwiaj wszystkiego, co wydaje Ci się zbędne, nie wyładowuj agresji – zanim postawisz na swoim i wygrasz, pomyśl o możliwości wspólnego cieszenia się remisem!

Ciekawa jestem niezmiernie, co Pani Minister ma do powiedzenia na ten temat…

Udostępnij to:

8 thoughts on “Co z tobą? Filozofio! – Co z tobą? Człowieku!

  • 4 marca 2014 o 21:13
    Permalink

    Popieram stanowisko dr. Jagiełłowicz, ponieważ z jednej strony nie można deprecjonować żadnej nauki, jeśli jest uprawiana w odpowiedni sposób, jednakowoż argumenty wysunięte w petycji do pani minister Leny Kolarskiej-Bobińskiej nie są zbyt trafne.
    Filozofia to sposób myślenia, jednak obecnie często działalność filozofów zamyka się do analizowania pewnych prądów myślowych, ideologii, zagłębiania się w teksty myślicieli wcześniejszych epok i praca ich tym samym przypomina pracę literaturoznawców.
    Z mojej perspektywy – osoby, która niedawno ukończyła liceum, mogę powiedzieć jedno, na tym poziomie kształcenia młodzieży, dozuje się niewielkie ilości wiedzy filozoficznej, która raczej składnia się ku analizie tekstów. Filozofia jest niezwykle ciekawą nauką, jest sposobem rozumienia i myślenia. Młodzi ludzie chłonni wiedzy i chcący poznawać świat powinni obcować z tą nauką, zaznajamiać się z jej tajnikami. Rzeczywistość odbiega dalece od ideału, większość ludzi filozofię utożsamia z oderwaniem od świata realnego, myśleniem abstrakcyjnym ale też i bezużytecznym, a ludzi uprawiających tę naukę jako dość specyficznych. Należy przełamać ten stereotyp, gdyż niepoprawnym jest sądzić, że filozofia to nauka zajmująca się tylko abstrahowaniem i górnolotnymi myślami. Jest ona równie potrzebna jak inne nauki, może wiele wnieść do nauk humanistycznych, ale ludzie, którzy się nią zajmują powinni kierować swoje naukowe poczynania w stronę realnych potrzeb, odpowiadać na obecne i nurtujące społeczeństwo pytania, pomagać w poszukiwaniu rozwiązań na problematyczne zagadnienia.

  • 5 marca 2014 o 16:27
    Permalink

    Nie zgadzam się z Pani opinią dotyczącą argumentów użytych w Liście. Osobiście uważam, iż argumenty muszą być dopasowane do odbiorcy, tzn. mają one trafić do jego przekonań i zahaczać o elementu mu znajome, w innym wypadku bowiem, prawdopodobieństwo iż odbiorca sie do nich odniesie jest zgoła nikłe.

  • 5 marca 2014 o 19:12
    Permalink

    Popieram stanowisko zawarte w powyżsyzm tekście. Filozof to zawód równie wartościowy jak inne, powyżej określane jako „pożyteczniejsze”. A może jest to zawód nawet wartościowszy? Wymaga otwartego umysłu, chęci do rozwijania swoich poglądów, łapania się nawet strzępów niepozornych myśli i prób łączenia ich w większą całość. Nie jest to łatwe, nie każdy umysł się do tego nadaje, a odnajdywanie sensu w kwestiach z pozoru go pozbawionych sprawia, że umiejętności filozoficznego myślenia powinny być wyjątkowo cenione i respektowane. Co więcej, w dzisiejszym świecie, w ktorym wszystko pędzi, postępuje, dąży do ulepszenia wszelkich aspektów codzienności, umiejętność zatrzymania się i refleksji to rzecz trudna. Uważam, że nauki humanistyczne, a wśród nich filozofia zajmujące się problematyką bliską ludzkim odczuciom, poglądom są potrzebne w nowoczesnym świecie i dlatego w żadnym wypadku nie powinny być lekceważone.

  • 5 marca 2014 o 19:14
    Permalink

    Zgodzam się z Szanowną dr. Jagiełłowicz. Można zacząć od tego, że każda dziedzina nauki powinna być ukierunkowana na rozwój a nie na stagnację, bądź nawet zacofanie. Szczególnie filozofia, która wraz z logiką stanowią elementarną część w poznaniu, zrozumieniu sensu świata i człowieka. Postawa zakładająca, że filozofia jest nauką czysto teoretyczną i nic konstruktywnego z niej nie wynika jest założeniem błędnym. To prawda, że w XXI wieku większy nacisk kładzie się na nauki ścisłe, ale nie można rozwiązywac problemów świata i człowieka nie znając właśnie świata i człowieka. Polskie realia są takie a nie inne, mianowicie filozofia dostała etykietkę „niszowej” dyscypliny nauki, co przekłada się na znikome jej finansowanie i brak zainteresowania. Wypuszczamy na rynek pracy armię inżynierów, którzy załamują ręce w zderzeniu z rzeczywistością. Przedstawicieli nauk społecznych-badaczy, filozofów, logików i innych jej przedstawicieli traktuje sie jak indywidua-mówi się, ze oni mają własny świat, swoje podwórko w którym czują się najlepiej. Oni też są naukowcami, tylko zostali zmarginalizowani przez system edukacji . Rozwiązaniem problemu może być zmiana systemu szkolnictwa wyższego- chociażby poprzez równe traktowanie każdej z nauk, a więc całkowite usunięcie tej hierarchii
    „kierunków popularnych, po których będzie praca”. Ponadto nie można zapominać o finansowaniu i wspieraniu działań filozofów. Powinna tu zostać przeprowadzona rewolucja, a nie ciągłe i okresowe
    zmiany.

  • 5 marca 2014 o 20:39
    Permalink

    Zgadzam się z opinią Szanownej dr. Jagiełłowicz.
    Jako student świeżo po szkole średniej nie mam, wielkiego zasobu wiedzy na temat filozofii, przedmiotu, który niestety jest spychany na margines przez polski system szkolnictwa. Wiem jednak, że wraz z ciągłym rozwojem świata, każda dziedzina nauki powinna się rozwijać, tak by za tym nieustannym pędem dzisiejszego świata nadążyć. Filozofia niestety z różnych przyczyn została w tyle i niektórzy dążą do tego by się jej „pozbyć”. Przykre, ale prawdziwe. Wiąże się to ze stereotypowym patrzeniem na przedmiot tak filozofii jak i szeroko pojętych filozofów. Lwia część naszego człowieczeństwa na słowo „filozof” ma w głowie wizję człowieka z nieco poszarpaną fryzurą, „bujającego w chmurach”, mającego jak to mówią swój świat, oderwany od rzeczywistości.. Czy rzeczywiście tak jest? To głęboko zakorzeniony krzywdzący stereotyp. Czy dzisiejszy człowiek, w nieustannym pędzie, pogoni za lepszym jutrem jest w stanie na chwile stanąć, pomyśleć nad otaczającym go światem? Czy jest w stanie w tym otaczającym świecie dostrzegać pewne prawidłowości? Filozof, dzięki szerszemu i bardziej dogłębnemu spojrzeniu na świat jest w stanie je dostrzec. Człowiek biorący udział w wyścigu szczurów już nie. Dlatego uważam, że filozofia jest nauką bardzo potrzebną dzisiejszemu światu, wymaga jak Pani pisze pewnej rewolucji, zmiany sposobu „podania”, tak aby i postrzeganie na nią się zmieniło, miejmy nadzieje, że tak się stanie, dla dobra całej ludzkości.

  • 5 marca 2014 o 21:02
    Permalink

    Nie zgadzam się z Pani argumentami, ponieważ uważam, że studia filozoficzne oferują wiedzę i umiejętności o niejasnym zastosowaniu. Uważam, że umiejętność myślenia uczą każde studia wyższe. Po studiach prawniczych lub medycynie mamy większe możliwości aby zdobyć pracę , a ponadto nawet jeśli młodych ludzi pociąga zagłębianie czysto intelektualnych tajemnic, to lepiej studiować np. psychologię . Studia filozoficzne nie przyuczają do żadnego konkretnego zawodu, a wiedza i kompetencje zdobywane na nich są bezużyteczne na rynku pracy. Wiedzę filozoficzną można nabywać poza strukturami uczelni, poprzez czytanie dzieł filozoficznych i samokształcenie, dyskusję.
    Ponadto uważam, że wyobraźnię rozwijają także studia „ścisłe”, po których młodzi ludzie mają większa szansę na odnalezieniu upragnionej pracy, dzięki której będą mogli godnie żyć.

  • 5 marca 2014 o 23:14
    Permalink

    Osobiście zgadzam się ze stanowiskiem objętym przez Panią dr. Jagiełłowicz. Filozofia nie potrzebuje przemian i przekształcenia, gdyż sama w sobie jest nauką zarówno posiadającą bogaty fundament, jak i również dziedziną ciągle rozwijającą się. Jej wartość przejawia się w wielkim zaangażowaniu człowieka do analiz problemów i jego pracy umysłowej przy ich interpretacji. Według mnie nie można oceniać, która dziedzina nauki jest lepsza bądź gorsza. Każda posiada inną genezę i wnosi różnorodne wartości w życie człowieka. Zrozumiałe jest to, że środowisko uczonych staje w obronie swojej dziedziny nauki, ale argumenty, których używają nie są spójne i klarowne. Naturalnym odruchem jest walka o przetrwanie filozofii, jednak w liście widoczna jest nie tylko troska o kwestie jej „ocalenia”, ale także, a przede wszystkim troska o własne interesy.

  • 10 marca 2014 o 17:19
    Permalink

    To jest dobre spostrzeżenie osoby, która pod pseudonimem „socjolog” pisze, że zajęcia z filozofii opierają się głównie na analizie tekstów. W tym znaczeniu, opartym na stereotypie – mówi „mu3ve” – filozofia zatrzymała się w rozwoju.
    Nic dziwnego, że niektórzy chcieliby taką filozofię, w której nic nowego powiedzieć się nie da, wyeliminować z gry. Zgodzę się też z „WJPK” – niejasne jest jej zastosowanie, zaś na rynku pracy jest ona w tej postaci bezużyteczna. Rzecz staje się tym bardziej nieprzyjemna, że w liście do Pani Minister, jak zauważa „madziara”, chodzi nie tylko o troskę filozofów o ocalenie samej filozofii, ale też o prywatę.
    Jednak – pisze „studentka socjologii” – filozofia jako umiejętność „zatrzymania się” jest w dzisiejszych zagonionych czasach niezmiernie potrzebna. Nie można też, zauważa „lukagasi”, rozwiązywać problemów świata, nie znając go, filozofia zaś stwarza szansę dla dogłębnego poznania.
    Filozofia wymaga zatem rewolucji: zmiany „podania” („mu3ve”) – ja taką umiejętność nazywam „sprzedaniem”. Problem jasności przekazu i argumentów dostosowanych do rozmówcy („gypsy”) jest w tym wypadku niezmiernie istotny. Filozofia jako „dyscyplina niszowa” („lukagasi”) może sobie funkcjonować i zaspokajać intelektualne potrzeby jednostek, jednak – zgadzam się całkowicie z „socjologiem” – ludzie, którzy zajmują się filozofią powinni kierować swoje naukowe poczynania w stronę realnych potrzeb współczesnego świata.
    Dziękuję studentom socjologii za te przemyślenia i uwagi. Ze swej strony dodam, że istnieje wiele dziedzin życia, w których filozofowie mogliby znaleźć dla siebie pole badawcze. To, czy pójdą w stronę wykorzystania w praktyce swych umiejętności racjonalnego myślenia zależy nie tylko od środowiska naukowego i społecznego, ale także od samych filozofów, od tego, czy zechcą oni z chmur zstąpić na ziemię.

Dodaj komentarz