Artykuł w roczniku „Zdrowie i Społeczeństwo”

Ten wpis był dotąd czytany 4408 razy!

Zdrowie i Społeczeństwo, Radom 2013,
Wydawnictwo Naukowe Instytutu Technologii Eksploatacji – PIB,
Wyższa Szkoła Nauk Społecznych i Technicznych w Radomiu, Międzynarodowe Stowarzyszenie Waleologów,
stron: 98,
okładka miękka,
ISSN: 2082-2804.

tomie 3 nr 2 opublikowałam artykuł: Filozofia jako podstawa metodologii nauk o zdrowiu na stronach 25-30.

Filozofia jako podstawa metodologii nauk o zdrowiu

Żyjemy w świecie wysoko rozwiniętym pod względem cywilizacyjnym. Jednak obserwowane problemy społeczne wskazują na przeżywany współcześnie kryzys wartości. Szczególnie podmioty odpowiedzialne za ochronę zdrowia wykorzystują czynniki kontroli społecznej w celu uwolnienia się od odpowiedzialności moralnej. Rodzi się pytanie o skuteczne metody pokonywania kryzysu etyczno-aksjologicznego. Zgodnie z tradycją filozoficzną odwołanie się do „umiłowania mądrości” winno stanowić podstawę tych poszukiwań. Filozofia została stworzona po to, by zajmować się problemami nurtującymi człowieka, niemal namacalnie codziennymi. Na przestrzeni dziejów wypaczono jednak jej podstawowe przesłanie. Dziś filozofowie zajmują się „czystą teorią”. Zapominają o holistycznym wymiarze istnienia. Ludwig Wittgenstein wskazuje na potrzebę uzdrowienia samej filozofii. Wspomina też o wykorzystaniu jej metod do łagodzenia problemów. Jednak czasy współczesne wymagają stworzenia podstaw dla filozofii zintegrowanej z innymi dziedzinami wiedzy. Jako taka filozofia stanowić winna dyscyplinę waleologii, otwartą na praktyczny wymiar życia i promocję zdrowia.

Słowa kluczowe: czysta teoria, filozofia, utylitaryzm, waleologia, witalizm

 

Philosophy as the basis for the methodology of health sciences

 

We live in a world of a highly evolved in terms of civilization. However, the observed social problems experienced today indicate a crisis of values. Particularly entities responsible for health care exploit factors of social control  in order to free themselves from moral responsibility. Arises question of the effective methods of to overcome ethical and axiological crisis. Accordance with philosophical tradition appeal to „the love of the wisdom” should form the basis of this search. Philosophy was created in order to deal with the problems of man. Over the centuries, however distorted its fundamental life-giving functions. Today philosophers engage in „pure theory”. Forget about the holistic dimension of existence. Ludwig Wittgenstein points to the need to rehabilitate the same philosophy. Also mentions the use of methods to mitigate problems. However, modern times require foundations for philosophy integrated with other fields of knowledge. As such, it should be a philosophy of discipline valeology, open to the practical dimension of life and health promotion.

 

Keywords: pure theory, philosophy, utilitarianism, valeology, vitalism

 

 

Dylematy współczesności związane z obserwowanymi w świecie rozlicznymi patologiami – tak indywidualnymi, jak również zbiorowymi oraz środowiskowo-przyrodniczymi – skłaniają do oceny zaistniałego stanu rzeczy. Przyjmijmy, że życie i zdrowie są wartościami „samymi w sobie” i nadrzędnymi dla samego człowieka, ale także dla jego środowiska. W takiej filozoficzno-aksjologicznej optyce problem sięga ideałów humanizmu i jest zakorzeniony w witalizmie oraz w waleologii. W jego obszarze wyłania się kwestia rozróżnienia tego, co normalne od tego, co patologiczne, wyodrębnienia czynników patogennych, odkrycia zasadniczych przyczyn patologii i wskazania wynikających z nich konsekwencji. Warto również ujawnić decydentów odpowiedzialnych za przyrost czynników chorobotwórczych. Odnieść zatem można wrażenie, że na pierwszy plan rozważań poświęconych nieprawidłowościom i patologiom w szeroko rozumianym znaczeniu, wysuwać się będą pytania o kryteria oceny aspołecznych zachowań (np. konformizmu, zaniedbań, zaniechań, błędów), zauważonych w dziedzinie ochrony zdrowia; o dyrektywy i indykatory dla poprawnie funkcjonujących zasad proceduralnych; o wytyczne i wskaźniki dla warunków sprawnie działającego systemu prawa karnego. Jednak sądzę, iż w obecnej sytuacji społecznej analizie wspomnianych problemów winno przede wszystkim towarzyszyć pragnienie znalezienia skutecznych metod pokonywania kryzysu etyczno-aksjologicznego, obecnego w kulturze XXI wieku, a przyprawiającego człowieka o obłęd. Zapytajmy zatem, jaki wpływ na zachodzące w kulturze zmiany może mieć filozofia [1: 1].

Sytuacja ponagla tym bardziej, że człowiek jest nie tylko twórcą własnych chorób, lecz przyczynia się do wyzwalania stanów patologicznych w biosferze. Julian Aleksandrowicz podkreślał, że „Stosunki w submolekularnym świecie żywej materii odbijają się w makroświecie stosunków międzyludzkich”; Również zwrotnie – jeśli mózg jest uszkodzony – myślenie, mówienie i aktywność odbiegają od normy i nie sprzyjają pozytywnemu kształtowaniu życia [2:  44-45]. Z jednej zatem strony możemy podziwiać imponujący rozwój intelektualny współczesnego człowieka. Z drugiej zaś strony patrząc, odnotowane w dziejach ludzkości fakty historyczne ukazują tendencję do postępowania upośledzeń w systemie moralnym, przejawiających się głównie w głębokim kryzysie wartości, w wypracowanych technikach manipulacyjnych, w destrukcji, a nawet w bestialstwie. Dowodzą one, że mózgi wielu jednostek tworzących współczesną kulturę są uszkodzone. Rozdźwięk pomiędzy szalonym wręcz postępem cywilizacyjnym a upadkiem człowieka przeżywającego konflikt wewnętrzny sprawia, że on sam – ów dumny mieszkaniec Ziemi – jawi się nam jako odpychający i pozbawiony kręgosłupa moralnego [3: 128-129].

Wszelkie negatywne zjawiska uniemożliwiające ochronną działalność niepokoją. Oto zauważamy, że podmioty odpowiedzialne za stan zdrowia społeczeństwa globalnego (i szerzej: całego Kosmosu) umiejętnie wykorzystują wiedzę, prawo, politykę, ekonomię, reklamę, nawet religię i sztukę (także wiele innych czynników kontroli społecznej) w celu uwolnienia się z moralnych obowiązków oraz uchylenia od odpowiedzialności. Mechanistyczna interpretacja życia ludzkiego wspiera wspomniane mechanizmy moralnego minimalizmu. Sprzyja też rozwojowi technologii leczenia, opisywanego w kategoriach remontu uszkodzonej „maszyny biologicznej” [4: 15]. Ogranicza ona działania lecznicze do modelu usztywnionego, usankcjonowanego i utrwalonego przez neopozytywistyczną naukę oraz medycynę. Paradygmat medycyny wrysowuje często inwazyjny proces leczenia w schematy i odbiera człowiekowi jego godność, zagarnia prawo do uczestniczenia w kreacji własnego życia i zdrowia. Tak więc redukcjonizm, nihilizm terapeutyczny, lokalizacjonizm i chorobo-centryzm nie tylko przyczyniają się do uprzedmiotowienia człowieka, przerażając go, ale także hamują postęp w procesie ochronnym, rozumianym jako kreatywny układ sił zabezpieczająco-wzmacniających życie oraz potęgujących zdrowie [3: 38-45; 137-139].

Na przełomie XIX i XX stulecia, a więc w okresie następującym po dominacji gospodarki industrialnej, sposób rozumowania na temat wartości ludzkiego istnienia (w szczególności istnienia w zdrowiu) oparto na przesłance, zgodnie z którą na własne życie człowiek powinien dopiero zasłużyć poprzez efektywną pracę. Już na początku XX wieku Max Scheler oskarżał moralność członków społeczeństwa Zachodu o zakłamanie. Twierdził, iż cały arsenał wartości „pozytywnych i wysokich” zaledwie „prześwituje” spod preferowanych pozornych prawd. Ludzie natomiast, w jego przekonaniu, mają jedynie mętną świadomość istnienia w świecie wyimaginowanym i nie mogą się przebić przez jego twardą i skostniałą skorupę [5: 55].

Życie realizowane zgodnie z modelem utylitaryzmu pozbawiało głębi refleksji nad istotą istnienia określonego w znaczeniu Schelerowskim. Jednak o potędze społecznej tego systemu świadczą przede wszystkim częściowo zrealizowane marzenia, związane z posiadaniem rozmaitych dóbr (m. in. sprawności, dobrego samopoczucia, młodego wyglądu, długiego i bezproblemowego życia, zdrowia rozumianego jako „brak chorób”, dobrobytu materialnego itp.). Tak więc począwszy od XIX stulecia człowiek sukcesywnie zamieniał swoje życie w towar i przy zastosowaniu osiągnięć nowoczesnej medycyny do dzisiejszego dnia usiłuje podtrzymywać swą sprawność oraz użyteczność. Temu wysokiemu rozwojowi cywilizacyjnemu i technologicznemu towarzyszy wspomniany wyżej kryzys moralny i aksjologiczny [6: 7].

W utylitarnym systemie myślenia wyróżnione zostały podstawowe wartości pragmatyków, takie jak dobrobyt, bezpieczeństwo, wygoda, pozycja społeczna. Wskazane też zostały sposoby ich realizacji, zwłaszcza wykorzystujące sukces zawodowy, który zgodnie z tą koncepcją miał zapewniać majętność. Wiele dziedzin wiedzy i sztuki podporządkowano temu kanonowi myślenia, począwszy od pedagogiki, psychologii, socjologii, nawet filozofii, a skończywszy na twórczości użytkowej i środkach masowego przekazu informacji. Do zbioru wartości o charakterze egzystencjalnym i użytecznym zaliczono także życie i zdrowie, i opisano je w kategoriach towaru podlegającego warunkom rynkowym. Założono, że nie stanowią one wartości samoistnych, że są cenne tylko w takim stopniu, w jakim przynoszą pożytek. Aksjologiczna jakość życia rozumianego jako wartość „sama w sobie” nie spełniała zatem wymagań nowoczesnego społeczeństwa, które – zwłaszcza w medycynie – przychylało się raczej do koncepcji mechanistycznych (przekazanych przez tradycję XIX-wieczną) [4: 9, 7: 16]. Interpretacja życia zgodnie z kanonem utylitaryzmu, sprzecznym de facto z humanistycznymi ideałami witalizmu i waleologii, wpłynęła na przyjęcie określonych standardów prozdrowotnych, norm i wyznaczników ochronnych, które z kolei przyczyniły się do ukształtowania świadomości społecznej.

W tym momencie należy podkreślić z naciskiem, że do postępowania procesu dehumanizującego społeczeństwo przyczyniły się wewnętrzne przemiany, dokonujące się w obrębie samej medycyny. Wspomnieć przede wszystkim muszę o ujemnym wpływie na kondycję pacjentów technologizacji medycyny. Zmniejszyła ona bezpośredni kontakt przedstawicieli służby zdrowia z pacjentem i uniemożliwiła tym samym dialog a także współuczestnictwo chorego w procesie zdrowienia. Tymczasem wąska specjalizacja znacznie utrudniła prawną regulację praktyki lekarskiej [8: 23-37]. Przeobrażenia w medycynie spowodowały, że indywidualne wybory i związana z nimi odpowiedzialność utraciły swą wagę. Przesunęły się na terytorium obojętne dla lekarza, na którym pacjent prawomocnie (zgodnie z wytyczonymi normami i kryteriami zdrowia-choroby) stawał się użytkowym przedmiotem – ową uszkodzoną „biologiczną maszynę”, której reperacją zajmują się zestandaryzowane maszyny oraz wyszkolony do ich obsługi personel medyczny.

Tymczasem zgodnie z założeniami witalizmu i waleologii, życie jest opisywane jako samoistna wartość, niezdeterminowana przez pełnione w społeczeństwie funkcje. Ów sposób myślenia o człowieku i tym, co mocą własnego istnienia wnosi on do Wszechświata, jest wsparty na fundamencie dawnej moralności, określającej życie jako „prawo przyrodzone”, cieszące się wartością górującą ponad wszystkie inne, doskonałą, absolutną; wyznaczające kierunki dociekań i kreacji dla humanistycznych ideałów. Patrząc na problem z perspektywy rozkwitu cywilizacyjnego naszych czasów należy podkreślić, iż nauka dojrzała już do takiego wykorzystania interdyscyplinarnej wiedzy, by – dzięki jej potencjałowi – formy życia miały szansę rozwijać się w zdrowiu i pokoju [2: 173-174]. Zgodnie z tradycją filozoficzną właśnie odwołanie się do „umiłowania mądrości” i do znanych już w starożytności ideałów PIĘKNA, DOBRA, PRAWDY, winno zatem stanowić podstawę w procesie poszukiwania modeli chroniących życie i zdrowie.

Studia historyczno-filozoficzne pozwalają przypuszczać, że pierwotnie człowiek zamyślał się nad istotą życia i śmierci ze względu na swą bezradność wobec doświadczanego bezpośrednio wewnętrznego i zewnętrznego świata. Człowiek ów doznawał uczuć zdziwienia i lęku, zachwytu i niepokoju, gdy przeżywał obecność siebie we własnej immanencji, a także gdy konfrontował się z obcą zewnętrzną rzeczywistością. Za pośrednictwem namysłu dotykał istoty doświadczanych problemów. Dzięki filozoficznej refleksji spostrzegał, że nurtujące go pytania i wątpliwości można interpretować w rozmaitych aspektach i rozstrzygać w obszarze zróżnicowanych sposobów myślenia, że są one elastyczne.

Początkowo rozważane przez człowieka problemy były ściśle zespolone z bezpośrednio doznawanymi odczuciami egzystencji, a refleksja spełniała funkcję indykatora. Przejaw myślenia lub wskazówka rozstrzygały problem. Na przestrzeni dziejów przekształcano jednak podstawowe przesłanie filozofii, doprowadzając ostatecznie do wypaczenia go. Dziś filozofowie wyodrębniając „czystą teorią”, zapominają o całościowym charakterze istnienia. Mózgowi i jej funkcji racjonalnego rozumowania przypisują odrębność i niezależność, stawiają filozofii wymóg naukowej analizy. W myśl kartezjańskiego cogito substancję dzielą na rozumną i rozciągłą.

W świetle przemian dokonujących się w łonie samej filozofii wyłania się pytanie kluczowe, dotyczące wpływu filozofii na zachodzące w kulturze zmiany. Sądzę, iż przedstawiony przez Ludwiga Wittgensteina problem funkcji filozofii nie traci współcześnie na aktualności. Przeciwnie – wymaga redefinicji. Filozofowie zatem z jednej strony powinni analizować, a następnie opisywać sposób użycia języka [9: § 124], z drugiej zaś – dzięki środkom językowym filozofia (będąc zbiorem terapii [9: § 133]) beznadziejnie, ale przynajmniej częściowo, pomaga walczyć z opętaniem naszego umysłu [9: § 109]. Nie oczekując na zdobycie wiedzy pewnej i niekwestionowanej, Wittgenstein nie odrzucał zdobywania wiedzy jako takiej i postulował krytyczne podejście do siebie, świata i własnych koncepcji. „Wołanie o terapię” [1: 7-8] charakteryzuje postulat nie formułowania tez filozofii na wzór teorii naukowych. Naśladowanie bowiem tych metod sprawia, że filozofia staje się martwą dziedziną poznania, wykorzystującą zapętlone słowa. By zapobiec oderwaniu języka od praktyki filozof zaleca sprowadzenie słów z metafizyki do języka codziennego. W jego przekonaniu przedsięwzięcie to stwarza nadzieję, iż problemy filozoficzne znikną.

W przekonaniu Wittgensteina filozofia nie zmieni świata postrzeganego jako zbiór określonych faktów, jednak będąc terapią, może odmienić nasze jego rozumienie. Wpływ człowieka na sposób posługiwania się słowami nie jest wprawdzie jednoznaczny i ściśle określony. Jednak sam fakt zrozumienia ich elastyczności sprawia, że przestajemy przypisywać im sztywne znaczenia. Jest możliwe, że ukrywające się za tymi słowami i wyrażeniami fenomeny i zjawiska przestaną przerażać i łatwiejsze stanie się ich uporządkowanie. W takim właśnie znaczeniu w waleologii odchodzi się od sztywnych komunikatów, by zdrowie rozumieć jako samo-modelujące się i potęgujące. W tym znaczeniu filozofia jest podstawą metodologii nauk o zdrowiu waleologii i jest kreatywna.

 

Bibliografia

  1. Derra A., Filozofia jako opis i terapia. Propozycja Ludwiga Wittgensteina. W: „Diametros” nr 8 (czerwiec 2006), s. 1 – 12.
  2. Aleksandrowicz J., Nie ma nieuleczalnie chorych, Wydawnictwo Łódzkie; Łódź 1987.
  3. Jagiełłowicz A. B., Juliana Aleksandrowicza „poszukiwania filozofii ochrony zdrowia”; Wydawnictwo Lena. Wrocław 2011.
  4. Aleksandrowicz J., Sumienie ekologiczne. Wiedza Powszechna; Warszawa 1979.
  5. Scheler M., Resentyment a moralność. Wydawnictwo Czytelnik; Warszawa 1997.
  6. Aleksandrowicz J., Stawowy E., Tyle wart człowiek… Wydawnictwo Lubelskie; Lublin 1992.
  7. Aleksandrowicz J., Duda H., U progu medycyny jutra. Państwowy Zakład Wydawnictw Lekarskich; Warszawa 1988.
  8. Bulicz E., Murawow I., Moroz G., Miedicina w katiegorijach morali i gummanizma. W: Jagiełłowicz A. B. (red.), Humanizm a medycyna. Oficyna Wydawnicza Arboretum; Wrocław 2013, s. 23-37.
  9. Ludwig Wittgenstein, Dociekania filozoficzne, tłum. B. Wolniewicz, PWN; Warszawa 2000.

 

 

 

 

 

 

Udostępnij to:

Dodaj komentarz