Między siłą a słabością

Ten wpis był dotąd czytany 842 razy!

Wczoraj rano pędziłam na wykład z cyklu „Władcy metalu – wykłady dla dorosłych”, przygotowany przez wrocławskie Muzeum Narodowe z okazji zorganizowanej wystawy „Stwórcze ręce – sztuka metalu doby modernizmu we Wrocławiu”. O modernistycznej metaloplastyce Wrocławia miał opowiadać mój serdeczny przyjaciel – Leszek Antoni Nowak, wrocławski poeta i antykwariusz. Nie było mi jednak dane nie spóźnić się na to wystąpienie. Zamarłam w bezruchu gdzieś pomiędzy Urzędem Wojewódzkim a Muzeum. Najpierw usłyszałam warkot tysięcy chyba koni mechanicznych, a za chwilę wyjechał szpaler motocyklistów, którzy – jak się potem dowiedziałam z serwisu informacyjnego – właśnie otwierali sezon motocyklowy 2015. Wrodzony instynkt nakazał mi włączyć aparat fotograficzny… Miałam nadzieję zarejestrować wrażenie, jakie wywarła na mnie demonstracja motocyklistów wrocławskich.

Motocykliści inaugurują sezon 2015
Motocykliści inaugurują sezon 2015

Do Sali wykładowej weszłam, gdy Leszek Nowak snuł już swą opowieść o twórczości Jaroslava Vonki, pochodzącego z Czech mistrza metaloplastyki artystycznej, którego dzieła – utrzymane w nurcie secesji, ekspresjonizmu i art déco – są ozdobą m. in. budynków Politechniki Wrocławskiej, bram elektrowni wodnej na Odrze, wnętrz wrocławskiego ratusza. Vonka w swej twórczości inspirował się baśniami, legendami, mitami, łącząc w zaskakujący sposób przeciwstawne sobie, jak by się wydawać mogło, cechy: chłód metalu ze spontanicznością emocji i ekspresją ruchu. Ukryte w jego tajemniczych postaciach zagadki dotyczą – jak przypuszczam – natury samego człowieka, konfliktu słabości i siły. I jako takie właśnie czekają na rozwiązanie.

Nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że obiekty oglądanego przeze mnie przed chwilą motocyklowego widowiska mogłyby być z powodzeniem przedmiotami twórczości metaloplastycznej jakiegoś „współczesnego Vonki”. Czy była to demonstracja ludzkiej siły, czy słabość raczej, co to chce się schować w pancerzu, osłonić…? Człowiek, zamykając się w kombinezonie, wkładając hełm, strasząc warkotem silników, ujawnia przecież tylko swą wewnętrzną uczuciowość, wrażliwość, delikatność… i lęk przed odkryciem tych słabości. Demonstracja siły (jakkolwiek by się ona nie wyrażała) zdradza w moim przekonaniu słabość, a agresja jest ucieczką. Czy człowiek jest zatem władcą…, czy też raczej uległym poddanym? A może niczym koralik balansuje on na nitce życia pomiędzy słabością a siłą, ujawniając swą dualną naturę niszczyciela i miłośnika?

Udostępnij to:

Dodaj komentarz