Czy pokazać swoją twarz?

Ten wpis był dotąd czytany 3351 razy!

Porozumiewając się z ludźmi człowiek odsłania swoje oblicze; odkrywa to, co w nim samym osobiste i najgłębsze: sposób odczuwania, myślenia, zachowania. Jeśli wziąć pod uwagę tylko ten fakt, trzeba powiedzieć, że to trudna, często bolesna aktywność. Nadto trzeba się jej uczyć, by osiągać coraz większą sprawność. W komunikacji pożądana jest wrażliwość i takt, także umiejętność słuchania, partnerem jest w niej bowiem człowiek. Ta nauka nie ma końca, gdyż człowiek jest istotą dynamiczną, zmieniającą się.

Nie można zapomnieć, że w komunikacji bierze udział nie tylko rozum wykorzystujący języki werbalne, ale także usprawnia i wzbogaca tę zdolność cała gama rozmaitych innych, ekspresyjnych środków wyrazu, zakorzenionych w uczuciach, emocjach, funkcjach ludzkiego ciała. Porozumiewanie się jest o tyle klarowne, o ile komunikujące się osoby są w stosunku do siebie życzliwe i stymulują je czyste intencje dociekania w rozmowie prawdy (tego, co faktycznie jest). Jeśli kryteria te są spełnione, nawiązana relacja może stać się fascynującą przygodą wspólnej twórczej aktywności.

Sytuacja w komunikacji międzyludzkiej zmienia się jednak diametralnie, kiedy nie wszyscy uczestnicy spełniają wymóg życzliwości i usilnego pragnienia badania prawdy. Jest jeszcze trudniejsza, gdy bolesne doświadczenia i lęki nie pozwalają zaufać (mobbing pracownika czy ucznia jest doskonałym przykładem). Innym razem zahamowania, zawiść, złość, pycha, nienawiść, partykularne interesy… prowokują do prowadzenia nieuczciwej gry (tu korzenie z reguły tkwią w resentymencie – mówiąc bardzo ogólnie: poczuciu własnej lub cudzej zaniżonej wartości). Komplikacje występują również przy braku umiejętności jasnego, precyzyjnego i logicznego formułowania myśli, albo w przypadku koncentrowania się na osobistych przekonaniach. Jakość porozumiewania się jest także uzależniona od poziomu świadomości uczestników. Nadto podejmowany problem może być niejasny, wzbudzać emocje, wyzwalać uczucia… Istnieje też możliwość rozmaitych kombinacji tych niesprzyjających czynników.

Ale nie chcę przyprawić Ciebie, Drogi Czytelniku, o zawrót głowy, gdy przy najbliższej okazji pomyślisz o natłoku przeciwności i przeciwwskazań, i wycofasz się z rozmowy. W moim bowiem przekonaniu interkomunikacji powinna przyświecać fundamentalna zasada: jej efektem nie może być niczyja krzywda.

Ciąg dalszy nastąpi…

Udostępnij to:

Dodaj komentarz