Osobowość człowieka współczesnego

Ten wpis był dotąd czytany 1982 razy!

Ten wpis jest drugą częścią wpisu: CZY POKAZAĆ SWOJĄ TWARZ?

Kiedy zamyślam się nad życiem człowieka pierwotnego, to wydaje mi się, że był on bezpośredni, otwarty, niezakłamany i szczery w swych kontaktach z innymi i ze środowiskiem, nieskażony obłudą, zawiścią…  Wyobrażam go sobie jako nieumiejącego korzystać z chwytów erystycznych (nieuczciwych metod spierania się) – te bowiem polegają na takim doborze argumentów i takich „zagrywkach”, by racja zawsze była po naszej stronie (niezależnie od faktów). Czy człowiek pierwotny, żyjąc we wspólnocie (jakąkolwiek by ona nie była), mógł mieć potrzebę prowadzenia nieuczciwej gry? Raczej potrzeba przeżycia zaprzątała jego głowę i z niej wynikały fascynacje, trwożył się, pożerała go ciekawość świata. Wyłącznie nieantagonistyczne działania dawały szansę przeżycia jemu i jego społeczności. Czy mordował? – Nie! Zabijał dla zaspokojenia podstawowej biologicznej potrzeby: głodu.

Jednak wraz z rozwojem stosunków społeczno-politycznych i gospodarczych, umiejętność prostolinijnego istnienia Homo sapiens stopniowo wypierały: chytrość, cwaniactwo, zarozumiałość, przerośnięte ambicje, nienawiść, kalkulacje, premedytacja, podstęp… Człowiek nauczył się sugerować, wywierać presję, manipulować, nieczysto grać, eliminować niewygodnego przeciwnika nie przebierając w środkach, używać ludzi w celu zaspokojenia prywatnych interesów, uczestniczyć w pozorowanych akcjach humanitarnych, korzystać z pranych pieniędzy… (Myślę, że dobitnym, zaczerpniętym ze szpitala we Włocławku, przykładem wyrachowanego zachowania może być skrywanie się osób odpowiedzialnych za śmierć bliźniąt za woalem bezosobowego systemu – pisałam na ten temat we wpisie Procedury zamiast profesjonalnej troski o życie i zdrowie).

Tak oto w drodze ewolucyjnego rozwoju uformowana została osobowość człowieka współczesnego (Homo sapiens sapiens) z rozwiniętym (albo przerośniętym) ratio, ale na poziomie uczuciowo-emocjonalnym – zahamowanego i przeżywającego kryzys moralny. Człowiek ów aktywnie uczestniczy w kształtowaniu swojego środowiska, które zwrotnie na niego oddziałuje. W im większym stopniu doświadcza on w życiu patologii, tym bardziej kształtowany przez niego świat, a także jego relacje z otoczeniem, są chore. Tak więc można śmiało powiedzieć, że formy komunikowania się owego człowieka są zdeterminowane jego sposobem istnienia.

To bardzo uproszczony obrazek. Jednak już z tej perspektywy można uświadomić sobie, jakie złożone procesy zachodzą w człowieku, społeczeństwie i – w konsekwencji – w środowisku. W takim świetle nasuwa się pytanie o możliwość przetrwania rodzaju ludzkiego. A nie myślę tu o egzystencji zamienionej w „piekło”, lecz o szansie przybliżania się do szczęścia i zdrowia, do życia w poczuciu jakościowo cennego wykorzystania swojego na krótko danego, ziemskiego czasu.

Ciąg dalszy nastąpi…

Udostępnij to:

Dodaj komentarz