W Szkolnictwie Wyższym nadciągają czarne chmury! CZY MOGĘ COŚ ZROBIĆ?

Ten wpis był dotąd czytany 598 razy!

Wielokrotnie w sytuacjach kryzysowych zadaję sobie pytanie: Co ja – osobiście – mogę uczynić w sprawie nadciągającego bądź dziejącego się zła? Ja: człowiek – który jest filozofem, naukowcem, nauczycielem, artystą, ale nade wszystkim – jest osobą cieszącą się wolnością (a o nią toczyłam bój przez całe moje życie). Niektórzy ludzie na podobne pytanie odpowiadają z rezygnacją: A co ja mogę? Czy to coś zmieni, jeśli powiem NIE! Inni Dopowiedzą: Przecież mogę tylko sobie i bliskim zaszkodzić! Mogę stracić pracę, trafić do więzienia, moje dzieci mogą być szykanowane, znajomi – być może – odwrócą się ode mnie…, może przyjdzie mi oddać życie za OBRONĘ PRAWA DO WOLNOŚCI? – Usprawiedliwiają się Ci ostatni.

W życiu mamy do czynienia z kataklizmami, których konsekwencje sięgają najgłębiej, jak można to sobie wyobrazić, mianowicie:

STANOWIĄ ZAGROŻENIE DLA ŻYCIA NIE TYLKO JEDNOSTKOWEGO CZY POJEDYNCZEJ GRUPY SPOŁECZNEJ – W TYM WYPADKU: PRACOWNIKÓW NAUKOWO-DYDAKTYCZNYCH NASZYCH UCZELNI.

NADCIĄGAJĄCE CZARNE CHMURY W SZKOLNICTWIE WYŻSZYM SĄ ZAGROŻENIEM DLA ŻYCIA CAŁEGO SPOŁECZEŃSTWA!

W sytuacji, w jakiej znalazło się Szkolnictwo Wyższe, również wielu moich kolegów zadaje sobie pytanie: Co mogę uczynić? Niektórzy podejmują radykalne działania – pikiety, wiece, okupacja sal uniwersyteckich… To na pewno jest jakiś sposób na wyrażenie swojego niezadowolenia i stawienie oporu złu, które się szykuje! Czy najlepszy i jedyny? – Nie wiem!

Nie będę w tej chwili wyłuszczać, dlaczego uważam, że tzw.

REFORMA SZKOLNICTWA WYŻSZEGO PRZYGOTOWANA PRZEZ GOWINA JEST ZŁEM W CZYSTEJ POSTACI.

Zgadzam się z większością argumentów Profesora Bartyzela, które zostały opublikowane 11 czerwca 2018 roku o godz. 15,46 i aktualizowane o godz. 17.30 w: www.wpolityce.pl oraz tego samego dnia w : dzienniknarodowy.pl 

Moje zastrzeżenie dotyczące wypowiedzi Profesora budzi, ledwie wprawdzie wyczuwalna w Jego „głosie”, ale jednak…!, niechęć do środowisk lewicowych. Moim zdaniem, nie pora na podziały i dysputy nad szczegółowymi kwestiami wynikającymi z różnic ideologicznych. Ponad poglądami istnieją wartości wyższe i ogólne (JAK ŻYCIE) i one właśnie są zagrożone. Moim zdaniem, trzeba zjednoczyć siły, by stawić opór. Kiedy płonie las nie zastanawiamy się, kto gasi pożar – każda kropla wody jest na wagę złota! Podziały zawsze osłabiają – to błąd taktyczny, rozbijają, budzą kontrowersje, zniechęcają… w końcu sprawiają, że zrzucamy odpowiedzialność za ewentualne niepowodzenia na przeciwnika. A przecież nie o to chodzi, by się kłócić, lecz… TU POZOSTAWIĘ CZYTELNIKOWI SZANSĘ NA SAMODZIELNE ROZWIĄZANIE PROBLEMU.

Zainteresowanych sprawami najświeższymi Szkolnictwa Wyższego gorąco zachęcam do przemyślenia problemów przedstawionych w wywiadzie z Profesorem Bartyzelem. I przyłożenia miary Jego argumentów do siebie – niezależnie od tego, czy się JEST, czy też NIE pracownikiem uczelni wyższej, studentem albo osobą w inny sposób powiązaną ze Szkolnictwem Wyższym. Twierdzę bowiem, że

KONSEKWENCJE TEJ REFORMY DOTKNĄ KAŻDEGO OBYWATELA NASZEGO KRAJU!

Śmiem nawet powiedzieć, że

JAK KAŻDA EPIDEMIA – TAK I TA PATOGENNA ZMIANA SPOŁECZNA – W PORĘ NIE STŁAMSZONA MOŻE PRZERODZIĆ SIĘ W PANDEMIĘ!

NIE ŻYJEMY WSZAK POD KLOSZEM – WYIZOLOWANI OD INNYCH SPOŁECZEŃSTW!

NADCIĄGAJĄ CZARNE CHMURY dla naukowców, lekarzy, artystów, nauczycieli akademickich, studentów. Ale nie tylko dla nich! Także dla tych, którzy będą korzystali z pracy naukowców, lekarzy, artystów, nauczycieli akademickich, absolwentów uczelni wyższych… potem ich dzieci i dzieci ich rodzin, przyjaciół, znajomych…, dzieci ich dzieci i w konsekwencji: wielu kolejnych pokoleń.

W CZYM TKWI ZAGROŻENIE!?

REFORMA GOWINA uderza w moralność, godność osobistą, poczucie wartości i rozumiane bardzo ogólnie dobro społeczne, szczęście i zdrowie! EKSPONUJE NATOMIAST BIZNESOWE PODEJŚCIE DO ŻYCIA I POGARDĘ DLA ŻYCIA CZŁOWIEKA I JEGO ASPIRACJI, ZDOLNOŚCI, PRAGNIEŃ, PRIORYTETÓW. Należy na nią spojrzeć z perspektywy szerszej, aniżeli społeczność akademicka. NALEŻY JĄ OCENIĆ W ŚWIETLE PROWADZONEJ POLITYKI, KTÓRA UWŁACZA GODNOŚCI CZŁOWIEKA:

REŻIM I DYKTATURA POD MASKĄ CHARYTATYWNEJ i RZEKOMO DOBROCZYNNEJ DZIAŁALNOŚCI!

Czy 500+, zasiłki na wyprawkę dla dzieci… itp. to naprawdę szczyt pragnień człowieka? Reklama pokazuje uśmiechnięte buzie NASZYCH DZIECI! Ale czy faktycznie rodzicom i ich dzieciom rzeczywiście do szczęścia brakuje JAŁMUŻNY?! Nie wspomnę o tym, że komuś trzeba było zabrać, żeby innym dać! Żyjemy przecież w kraju zadłużonym, w którym nie ma „naddatków”. Na marginesie powiem, że wynagrodzenie pracowników naukowych od kilku lat nie wzrosło, ale wymagania – niestety tak.

ODNOSZĘ WRAŻENIE, ŻE LUDZIE PRAGNĄ PRACY WYNAGRADZANEJ UCZCIWIE, W KTÓREJ CZULIBY SIĘ WARTOŚCIOWI. ONI NIE CHCĄ JAŁMUŻNY, CHCĄ SAMI ZADBAĆ O LOS SWOICH DZIECI – O ICH DOBRO: MATERIALNE, INTELEKTUALNE I DUCHOWE!

CZY PRACOWNIKOM NAUKOWYM CHODZI O ZGROMADZENIE PUNKTÓW I „ZDOBYCZNE” W POSTACI GRANTÓW, STYPENDIÓW… ITP.?!

ODNOSZĘ WRAŻENIE, ŻE PRACOWNICY NAUKOWI I NAUCZYCIELE AKADEMICCY W GŁĘBI DUSZY PRAGNĄ REALIZOWAĆ IDEAŁY, DO KTÓRYCH REALIZACJI ZOBOWIĄZALI SIĘ PRZYSIĘGĄ – DO KTÓRYCH ZOBOWIĄZUJE TRADYCJA UNIWERSYTECKA – CHOĆBY Z POWODU TYCH IDEAŁÓW UCZELNIOM NIE WOLNO PRZEKSZTAŁCIĆ SIĘ W KORPORACJĘ (TA ZAWSZE JEST NIEWOLNIKIEM UKŁADÓW SPOŁECZNO-POLITYCZNYCH, PRZEDMIOTEM MANIPULACJI I GRY „TANICH” I WĄTPLIWYCH MORALNIE SIŁ)!

Połączyłam dwie sprawy, uważam bowiem, że stanowią one trzon tego samego problemu, z którym należy się uporać – NATYCHMIAST! Choć rozumiem ludzi, ich zmęczenie, niedożywienie, lęki, poczucie bezsilności i zagrożenia, to jednak mimo to namawiam do

NAMYSŁU – OSOBISTEGO – NAD WYEKSPONOWANYMI PRZEZE MNIE PROBLEMAMI. TO JEST ŻYCIE KAŻDEGO Z NAS I KAŻDY CZŁOWIEK OSOBIŚCIE MUSI SOBIE ODPOWIEDZIEĆ NA PYTANIE, PO CO ŻYJE, CO MOŻE I CO CHCE ZROBIĆ W SYTUACJI NADCIĄGAJĄCEGO ZŁA!

JEŚLI, DROGI CZYTELNIKU, UWAŻASZ, ŻE CHOĆBY W MINIMALNYM STOPNIU MOJA REFLEKSJA JEST WAŻNA – DLA NAS i DZISIAJ – UDOSTĘPNIJ JĄ INNYM!

Udostępnij to:

Dodaj komentarz