Fakty są inne? – Tym gorzej dla faktów!

Ten wpis był dotąd czytany 2381 razy!

O  mniemaniu o sobie Georga W. F. Hegla, dość ponurego, wyniosłego i zadufanego w sobie niemieckiego filozofa, krąży pewna anegdota. Oto kiedy podczas wykładu pewien student zwrócił mu uwagę, że to co opisuje w ogóle nie zgadza się z faktami, filozof ów miał odpowiedzieć: „tym gorzej dla faktów”. Uśmiechamy się pod nosem, bo za kogóż to ten Hegel miał siebie? Za najwyższy AUTORYTET, co to nawet faktami zarządza, jak mu się podoba? Czy człowiek może mieć monopol na Prawdę? – To ważne pytanie. Dotyczy naszego stosunku do autorytetu. No i do siebie samego, stosunku do samodzielnego myślenia.

Jeżeli żyjemy i rozwijamy się w kulturze Zachodu, od najwcześniejszego dzieciństwa jesteśmy uczeni, że rozum oraz uczucia i emocje, tak jak woda z olejem, nie mieszają się ze sobą. Wszystkie instytucje, z jakimi mamy do czynienia (szkoły, zakłady pracy, sądy, urzędy…), utwierdzają nas w przekonaniu, iż decyzje winny być podejmowane z chłodnym wyrachowaniem, wiedza zdobywana rozumem, a oceny dokonywane okiem racjonalisty. Obecny jest w naszej kulturze pogląd, że obiektywizm jest możliwy, ale wymaga on całkowitego wyzbycia się emocji i uczuć.

Jeśli się jednak przyjrzeć uważnie dziejom ludzkości, widać wyraźnie, że każdy człowiek spogląda na świat ze swojego, ciągle zmieniającego się, punktu widzenia. Widzenie to jest oczywiście wynikiem skomplikowanego układu biologicznych funkcji organizmu, uczuć i emocji oraz rozumu, a wszystkie one są zanurzone w równie dynamicznym środowisku. Zresztą nie trzeba przeprowadzać badań historycznych, wystarczy przyjrzeć się samemu sobie, żeby zauważyć, że nie jesteśmy ani odizolowani od otoczenia, ani tym bardziej nie jesteśmy pocięci na działające niezależnie kawałki.

Współcześnie bardzo intensywnie rozwijająca się neurologia potwierdza, że człowiek w złożony sposób orientuje się w świecie, poznaje go, przeżywa i opisuje; wspomina, działa, przewiduje i marzy. Profesor neurologii Antonio R. Damasio w książce Błąd Kartezjusza. Emocje, rozum i ludzki mózg (2002) ubolewa nad tym, że w naszej kulturze

„mamy przed oczami najbardziej wyrachowaną, wyzbytą z emocji, lecz inteligentną istotę ludzką. Okazuje się, że jej umysł praktyczny jest upośledzony do tego stopnia, iż w codziennym życiu popełnia ona błąd za błędem, nieustannie gwałcąc to, co mogłoby być uznawane za społecznie akceptowalne i cenne dla niej samej”.

Sam Damasio jest bardzo sceptycznie nastawiony do założenia, że nauka jest obiektywna i precyzyjna. W książce Z zagadnień pracy naukowej (1974) podobny pogląd wyznaje polski filozof i psycholog, Józef Pieter, gdy pisze, że im bardziej nauka zbliża się do humanistyki, tym większą rolę w ocenach odgrywają subiektywne przekonania.

Czy to jednak źle? Czy powinniśmy się martwić udziałem emocji, uczuć i aktywności biologicznej naszego organizmu w procesie poznania, podejmowania decyzji i działania? Udział subiektywnych odczuć w tym procesie sprawia wprawdzie, że nasza wiedza o świecie przyjmuje postać tymczasowych przybliżeń. Jednak nie wyklucza to faktu, że możemy coraz bardziej precyzyjnie określać parametry świata, opisywać rządzące nim procesy. I czynimy to! W moim przekonaniu wartość własnego samodzielnego myślenia rośnie, gdy uwzględnimy aktywną rolę współpracujących ze sobą czynników: racjonalnego, uczuciowo-emocjonalnego i biologicznego we wszelkich procesach życiowych. Przestajemy bowiem traktować siebie tak, jakbyśmy byli w niektórych sytuacjach tylko bezdusznymi robotami.

Hegel też miał prawo interpretować świat i fakty zgodnie ze swoim pomysłem, wyobraźnią i marzeniami. Jego błąd polegał jednak na tej wyniosłości, z którą obnaszają się ci, którym się wydaje, że posiedli Prawdę i mają na nią monopol.

Udostępnij to:

Dodaj komentarz