Rozprawa naukowa czy serwis informacyjny?

Ten wpis był dotąd czytany 2027 razy!

Kabarety nie po to są, by rozpaczać, zapłakiwać się nad nędzą naszej egzystencji. Dają uciechę. To świetnie! Ale jeszcze lepiej, że wydobywają na wierzch głupotę, uczą dostrzegać tępe końce stwarzanej bądź akceptowanej przez nas rzeczywistości.

Wszyscy chyba dobrze znamy Kabaret Moralnego Niepokoju i Roberta Górskiego z jego sarkastycznym dowcipem!? To jest u niego urokliwe, że z siebie też potrafi zadrwić. Kiedy np. mówi o kabaretowych „zrzynach” z wielu kabaretów, ciętą uwagę wymierza w siebie. Wyzwala szczery śmiech, jednak chwilę później – choć pointa jest ciągle zabawna i świetnie zagrana – mniej już powinno być do śmiechu. Z kabaretami, powiada, jak z pracą magisterską: kiedy korzysta się z jednej książki to jest to plagiat, ale gdy się wykorzystuje wiele książek – bibliografia (Autorski program Kabaretu Moralnego Niepokoju, „Trasasasa”, 2010).

Dla nas – ludzi tzw. Zachodu – nastały czasy, kiedy statystyczny człowiek bądź wybiera się na studia, bądź studiuje, bądź już ma za sobą etap zdobywania wyższego wykształcenia. Ta część życia jest przez wielu traktowana jako dobór zawodu zgodnie z aktualnym rynkiem pracy w celu „ustawiania się”, urządzania, zabezpieczania socjalnego. Tylko nieliczni przy tej okazji myślą jeszcze o pasjach, zainteresowaniach, zdolnościach… Z drugiej strony – mianowicie kadry nauczycielskiej i całego zinstytucjonalizowanego kształcenia – edukacja i wychowanie traktowane są jako proces produkcyjny. Jest konkurencja, rynek, dochody, wyrobiona norma…

Absolwent studiów licencjackich, magisterskich, doktoranckich szczyci się obronioną rozprawą naukową (licencjacką, magisterską, doktorską). Czy nie jest absurdem, że proces produkcji wykształconej „masy” ludzkiej jest utożsamiony z produkcją tego, co ma być nauką, a więc wybitnym osiągnięciem intelektualnym? Produkcja jest pracą taśmową, nic więc dziwnego, że opiera się na powielaniu, w tym wypadku powielaniu informacji, spisywaniu (czy też opisywaniu!) wielu wcześniej powstałych dzieł. Jeśli się dobrze sprawić – bibliografia jest obfita, a praca zasługuje na wyróżnienie. Gorzej, jeśli kogoś nie nauczono umiejętności manipulowania cudzymi tekstami (być może też przepisywanymi bądź opisywanymi!)! O, tu już program anty-plagiatowy wykryje oszusta i pod sąd postawi!

Nadto warto wiedzieć, że z założenia („z definicji” – jak to naukowcy zwykli mawiać) rozprawy: licencjacka, magisterska, doktorska nie mają być odkrywcze ani twórcze. [Z habilitacjami jest inny problem, ale o tym już przy innej okazji]. Te prace mają uczyć tzw. warsztatu”! Czy w tym procesie produkującym „wykształcenie” chodzi o warsztat przepisywania i opisywania książek, powielania informacji, kopiowania ich?! Nasuwa się pytanie, które wcale nie nastraja do śmiechu: „Czy rozprawa naukowa we współczesnym i przeciętnym wydaniu jest formą serwisu informacyjnego?” Czy nie czujesz, drogi Czytelniku, obrzydzenia do pracy, która nic nie wnosi do twojego życia, poza zdobyciem informacji na temat tego, co ktoś powiedział? No i poza dyplomem, z którym możesz się udać do pracodawcy – być może Cię zatrudni, jeśli umiejętnie zataisz, że szkoły niewiele Cię nauczyły! Czy nie czujesz się zażenowany i upokorzony tym, że nikt od Ciebie nie oczekuje twórczej aktywności? A jak często z powodu kreatywnego myślenia zostałeś zaatakowany i zebrałeś cięgi…?

TWOJE DANE OSOBOWE SĄ W PEŁNI CHRONIONE!!!

MOŻESZ POSŁUGIWAĆ SIĘ PSEUDONIMEM!!!

NAPISZ KOMENTARZ ALBO WYŚLIJ WIADOMOŚĆ Z ZAKŁADKI „KONTAKT Z AUTORKĄ”!!!

 

Udostępnij to:

Dodaj komentarz