Pokonać siebie

Ten wpis był dotąd czytany 2686 razy!

Zauważając jak jesteśmy niedoskonali i ograniczeni, pytanie o to, czy można dokonać całkowitej przemiany siebie samego jest najistotniejszym pytaniem, z jakim można się zmierzyć w życiu. Jednak niepokoi, że wielu ludzi jest zadowolonych z siebie. Dążą oni do sukcesu i ta pogoń pożera całkowicie ich energię. Wielu ludzi trzyma się kurczowo swoich poglądów, w ogóle nie przejawiając woli wydobycia się poza własne myślenie i partykularne interesy.

Sądzisz zapewne, drogi Czytelniku, że przesadzam. Jednak sytuacje ze studenckiej ławki przekonują, że niestety mam rację. Niektórzy uczestnicy akademickich dyskusji buntują się przeciwko rezygnacji z osobistych przekonań, trudno im spoglądać na podejmowane problemy bez założeń, które dopiero mają być podczas rozmowy udowodnione. A przecież dociekanie prawdy wymaga absolutnej uczciwości! Wielu sądzi, że jest pozbawione sensu podejmowanie sporu z innej, niż własna, perspektywy widzenia problemu. Nie zauważają, że ten bunt świadczy tylko, jak bardzo są przywiązani do własnych przeświadczeń i myśli ograniczonych przez otoczenie. Nie przyjmują do wiadomości, że mogą się mylić oni bądź autorytety, na których się opierają.

Przez całe dzieje ludzkości psychika człowieka pozostaje wciąż ta sama. Człowiek jest zawistny, zazdrosny, niespokojny, nienawidzi i boi się. Ale z drugiej strony kocha i pragnie dobra, piękna, prawdy, wolności. Jednak nie znajdując tych największych, jego zdaniem, wartości, pokłada on nadzieję w ich istnienie. Wierzy, że kiedyś po śmierci będzie żył w ich obecności. Przyswaja sobie ich wyobrażenia i oczekuje potwierdzenia w religiach, filozofiach, ideologiach. Próbuje żyć zgodnie z tradycjami stworzonymi na ich użytek. Usiłuje z wielką starannością podporządkowywać swe życie ich regułom. W tych wszystkich swoich przedsięwzięciach wciąż mija się z PRAWDĄ, a więc z tym, co faktycznie jest. Jego wiedza jest zasłyszana, nie jest aktualna i jego własna. Człowiek opierając się na autorytetach żyje nieswoim życiem. Żyje tym, co słyszy. Słowa będące sprawozdaniem z cudzych domniemań na temat sensu i wartości są podstawą jego istnienia. Nic więc dziwnego, że w sytuacjach krytycznych nieprzeżyte osobiście prawdy załamują się.

Bardzo dziwne jest to, że człowiek oczekuje, iż KTOŚ (jakiś AUTORYTET) udzieli porady, rozwiąże problem, powie w jaki sposób zmienić siebie. Tymczasem człowiek jest składanką informacji, doświadczeń i pomysłów całej ludzkości oraz swoich własnych przeżyć, myśli i marzeń. Często tylko naśladuje on, przystosowuje lub akceptuje cudze pomysły, gdyż wydaje mu się, że są one przekazane przez kogoś mądrzejszego, lepszego, kogoś kto wie.

Podporządkowanie się cudzemu autorytetowi poprzez realizację jego zaleceń staje się jednak niemożliwe. Człowiek dysponuje bowiem osobistymi skłonnościami i predyspozycjami. Popada w konflikt z cudzym autorytetem, nie mogąc w pełni zrealizować jego modelu życia; tęskni do wolności i równocześnie ucieka przed nią. Oskarża zatem siebie albo usprawiedliwia, korzysta z kozetki psychoanalityka albo – niezmieniony przez odprawiane mozolnie pokuty – powraca wciąż do konfesjonału.

Początkiem rewolucyjnej zmiany w nas samych jest odrzucenie wszelkiego autorytetu. Zmiana taka wymaga przecież zrozumienia siebie, a któż jest w stanie powiedzieć nam cokolwiek o nas samych? Nie jest to możliwe zwłaszcza z tego powodu, że jesteśmy zmienni, dynamiczni, że procesy zachodzące w naszych mózgach i ciałach są skomplikowanym systemem połączeń uczuć, emocji, doznań cielesnych i umysłowych. Tymczasem wiedza zasłyszana od autorytetu zawsze pochodzi z poprzedniej chwili, nie jest świeża. Czy może dotyczyć tego, co aktualnie dzieje się w nas.

Rezygnacja z cudzego autorytetu nie jest łatwa. Trudno pozbyć się nagromadzonego przez wieki balastu przekonań, interpretacji, tradycji, nakazów i zakazów uświęconych autorytetem. O ileż jednak pokonanie siebie samego jest trudniejsze?! Myślę tu o wewnętrznym, osobistym autorytecie, z którym każdy z nas się obnasza. Myślę o własnych drobnych doświadczeniach, o ideałach, ulubionych pojęciach, sądach czy domniemaniach. Każdy z nas doskonale zna to przywiązanie do odczuć i przeżyć z dnia wczorajszego, do wspomnień i marzeń.

Kto jednak sądzi, że w żaden sposób nie jest uzależniony od autorytetu wewnętrznego ani zewnętrznego, niech spróbuje podjąć jakikolwiek kontrowersyjny problem z perspektywy, dystansując się do swoich własnych poglądów. ŻYCZĘ POWODZENIA W TYM PRZEDSIĘWZIĘCIU!!!

 

NAPISZ KOMENTARZ ALBO WYŚLIJ WIADOMOŚĆ Z ZAKŁADKI „KONTAKT Z AUTORKĄ”!!!

WIEDZ, ŻE:

TWOJE DANE OSOBOWE SĄ W PEŁNI CHRONIONE!!!

MOŻESZ POSŁUGIWAĆ SIĘ PSEUDONIMEM!!!

Udostępnij to:

Komentarz do “Pokonać siebie

  • 2 czerwca 2014 o 20:21
    Permalink

    Najwiekszym problemem bywa często już samo poznanie samego siebie. By nie odkryć czegoś co mogłoby zaburzyć wcześniejszych iluzji nagromadzonych w trakie interpretowania wszystkiego co napływa do naszego wnetrza z zewnątrz.

Dodaj komentarz