Posłowie w „Uśmiech wytchnienia” – Krystyny Zajko-Minkiewicz

Ten wpis był dotąd czytany 1342 razy!

Krystyna Zajko-Minkiewicz – Uśmiech wytchnienia, Wrocław 2013,
Wydawnictwo:  „Lena”,
redakcja: Mirosław Jerzy Gontarski i Elżbieta Maria Kotlarska,
posłowie Alina B. Jagiełłowicz,
stron: 44,
okładka miękka,
ISBN: 978-83-935330-2-2.

W tomiku opublikowałam posłowie: „Carte blanche od Krystyny Zajko-Minkiewicz” na stronach 38-41.

„Nie sądźcie, że radość polega na uśmiechu” – już motto zawiera przestrogę (czy tylko dla młodych, „chmurnych i durnych”?), którą Krystyna Zajko-Minkiewicz – Autorka zbioru Uśmiech wytchnienia –wykorzystuje, by wyrazić słowami Seneki Młodszego swe życiowe credo: „Radość to rzecz bardzo poważna”. Czymże zatem dla poetki jest owa radość, skoro nie uśmiech maluje jej oblicze? Pisze: „Gdy uśmiechamy się przez sen mamy piękną twarz i spokojny oddech ach te potem powroty”. Dobry sen – niczym spełnione marzenie – przynosi ulgę, nie jest jednak prawdziwy, nie dotyczy realności. To iluzja, która pojawia się tylko na moment, bowiem chmurą zaciągnięte powroty mącą umysł wspomnieniami. Tymczasem myśl obciążona przeszłością zawsze jest smutna. Gdyby jednak wytchnienie pojawiać się miało tylko we śnie, nie mieliby na nie nadziei cierpiący na bezsenność. Poetka wskazuje jedynie na okoliczności, w jakich radość – w jej przekonaniu – może się pojawić: „zwykła radość zawsze potrzebuje towarzystwa nie spełni swej roli gdy jesteś z nią sama”. Nie odpowiada jednoznacznie, czym jest radość, daje nam carte blanche, a wraz z nią nieograniczone możliwości poznania. Sama raczej zagłębia się w życiu, by poznać jego prawdziwy smak. Chętnie natomiast odsłania zakręty i wiraże na osobistej drodze do tego poznania. Czytelnik może wyczuć rozrzucone na niej kamienie. Wytchnienie zaś pojawia się tylko na krótko, we śnie, bowiem doczesność zmącona bywa przez śmierć najbliższych – odejścia, które „nie naruszą porządku natury i świadomość tego boli najbardziej”.

Spokojny umysł – to najbardziej ambitne, zarazem wewnętrzne i osobiste marzenie człowieka. Jednak w miarę, jak życie dodaje nowe rozterki i bolączki do sfatygowanej już egzystencji oraz jak dopisuje kolejne pytania do uciążliwego balastu dobrze znanych niewiadomych, jest owa fantazja przesuwana na czas następny, w nadziei, że w końcu – czy to przed śmiercią, czy już po niej – zostanie spełniona. Tymczasem na użytek doczesnych dni powołana została do życia filozofia. Ona to pomagać winna w dźwiganiu ciężaru nierozwiązanych problemów i wątpliwości, których przecież nie można rozwikłać ostatecznie, raz na zawsze, są bowiem zbyt pogmatwane, umoczone w uczuciach, by rozumna myśl wiedzieć coś o nich mogła na pewno. Taka już natura filozofii: dopóty istnieje, dopóki nękają nierozstrzygalne problemy, a że nie można ich rozwikłać, to i śmierć filozofii nierychła. Cieszy się zatem filozofia nieśmiertelnością, a jej pożywką są wszelkie drgnienia duszy i poruszenia umysłu, zadziwienia i wątpliwości, rozterki i przypuszczenia, to co nieodgadnione i nieodsłonięte.

Już to filozofia, innym znów razem poezja próbują zgłębić egzystencję człowieka – mizerną, lecz niepozbawioną ideałów. Tak właśnie pomiędzy refleksją filozofującą a uskrzydloną poetyckimi uniesieniami, kołacze się myśl Krystyny Zajko-Minkiewicz. Wprawdzie w wierszu Do Gontarskiego Autorka obrusza się na niemoc filozofii: „Jak to <<nie wiesz>> <<nie umiesz sobie wyobrazić>> Ty – filozof homo sapiens że „kiedyś Cię nie będzie”? I po co <<zastanawiasz się co będzie następnego dnia>>?”. Sama brnie przez gąszcz wątpliwości, ulegając filozoficznej pokusie. Miłość i szczęście, przyjaźń i zaufanie, pokora i pycha, niedosyt absolutnej prawdy, wiara i zwątpienie, płacz i ból, samotność w końcu… wszystkie te doznania w młodzieńczym wyrażone buncie: to „smutek wyzwala przekorę wolę walki butę postanowienie uwolnienia się z okowów bezsilności i staje się wyzwaniem dla radości”. Choć roztrząsa problemy, sama nie ma pewności, ciężarem odpowiedzialności obarcza wszak tego (albo: Tego), który wie: „Ty zawsze wiesz na pewno inni tylko być może”.

W drugim dnie rozważań Krystyny Zajko-Minkiewicz ukrywa się przesłanie do nadwrażliwych: jeśli chcemy naprawdę zrozumieć istotę radości, musimy oddać się temu poznaniu całym sercem i umysłem; radości poszukiwać trzeba głębiej, nie na powierzchni zjawisk, nie poprzez „bylejakość”, ani „po omacku”. Wprawdzie „jakaś świadomość tli się w ich głowach ale to ledwie jej cień”. Autorka raczej oświadcza z sarkazmem zaprawionym goryczą, aniżeli pyta: „Po co im ona skoro i bez niej jakoś przeleci im dzień”.

Osiągnąć pełne zrozumienie i wewnętrzną ciszę można wyłącznie wtedy, gdy naprawdę nas one obchodzą. Krystyna Zajko-Minkiewicz zdaje się namawiać do poznania niezmąconego przekonaniami, zapisywanego niejako na carte blanche, będącego przytomnością umysłu. Owo poznanie przywodzi na myśl refleksję Jiddu Krishnamurtiego, gdy mówił o ludzkiej słabości, o tym, iż nie zauważamy faktów zewnętrznych ani wewnętrznych. Jeżeli chcemy zrozumieć piękno ptaka, liścia, człowieka… w ich złożoności, to musimy zwrócić na nie całą swą uwagę:

„Taka przytomność umysłu podobna jest do wspólnego zamieszkiwania w jednym pokoju z wężem; obserwujemy wtedy każdy jego ruch, jesteśmy bardzo wrażliwi i czujni na najlżejszy wydany przez niego dźwięk. Taki stan uwagi skupia całą naszą energię – w tak czujnej świadomości objawia się w jednej chwili pełnia naszej istoty” (J. Krishnamurti, Wolność od znanego).

Udostępnij to:

Dodaj komentarz