Prawdziwa historia, jak z bajki wycięta.

Ten wpis był dotąd czytany 1998 razy!

Jiddu Krishnamurti urodził się w 1895 roku w rodzinie bramińskiej, na południu Indii w Madanapalle koło Madrasu. W młodości nie interesował się ani teozofią, ani też ludźmi, którzy przyjeżdżali z Zachodu, by doświadczać mistycznych przeżyć Orientu. Zachowywał dystans wobec systemów religijnych i filozoficznych. Jednak na jego duchowy rozwój przemożny wpływ wywarło założone w 1875 roku przez Helenę Bławatską Międzynarodowe Towarzystwo Teozoficzne, do którego zadań pierwotnie należało: zjednoczenie ludzi zajmujących się spirytyzmem; analiza porównawcza różnych religii; badania „paranormalnych” stanów ludzkiej psychiki. Z czasem jednak charakter Towarzystwa przekształcił się z para-psychologicznego i filozoficznego w religijno-kultowy.

Po śmierci założycielki Towarzystwa przedstawiciele władz: Charles Leadbeater oraz Anna Besant rozpoczęli poszukiwania Nauczyciele Świata, który – według ich przekonania – miał przebywać w „ciele Buddy” i w owym czasie odrodzić się. Za inkarnację Mesjasza uznano właśnie Jiddu Krishnamurtiego, ujawniał on bowiem pewne zdolności parapsychiczne. Będąc wcześnie osierocony przez matkę, zamieszkał z bratem i ojcem, obejmującym w 1908 roku posadę zastępcy sekretarza Towarzystwa, w głównej jego kwaterze w Adjarze. W 1911 roku specjalnie dla Krishnamurtiego powołano Zakon Gwiazdy Wschodu. W nim wszelkie działania podporządkowano przygotowaniu młodego ucznia do roli Nauczyciela Świata.

Aby zrealizować ten misterny plan Anna Besant adoptowała Jiddu Krishnamurtiego i jego brata. Pobyt w Europie dla kilkunastoletniego chłopca był niezwykłym okresem w życiu, był on na najlepszej drodze, by stać się wybitnym teozofem. Brał udział w medytacjach jogi i zen, studiował filozofię Wschodu, intensywnie uczył się języków obcych. Jednak marzenia Anny Besant nie zostały zrealizowane. Pierwsze poważne i publiczne wystąpienie Krishnamurtiego nie należało do porywających, mówiąc prawdę – nie powiodło się. A i sam Krishnamurti, wtedy już młodzieniec, tęsknił do życia rodzinnego z ukochaną kobietą, obce były mu też idee wpajane przez demagogów Towarzystwa. Czy należało się spodziewać, że będzie brnął w planach przedsięwzięcia, które nie było bliskie jego sercu? Gdyby był konformistą, to być może pogodziłby osobiste marzenia z oczekiwaniami pryncypałów…!

O rezygnacji z ofiarowanego mu zaszczytnego (i co tu dużo mówić: intratnego) stanowiska zadecydowało traumatyczne doświadczenie: zmarł jego ukochany brat. Krishnamurti podjął decyzję o rozwiązaniu Międzynarodowego Towarzystwa Teozoficznego, co ostatecznie położyło kres egzystencji przesyconej sensacją, uwielbieniem, bogactwem. Dokonał tego 2 sierpnia 1929 roku w obecności trzech tysięcy członków. Przypuszczam, że do tego radykalnego kroku popchnęła go potrzeba wyzwolenia się z krępujących więzów „tybetańskiego mistycyzmu” oraz odrzucenia nakazów wymuszających uległość wobec zaplanowanego działania. Równocześnie życie usłane płatkami jaśminu i róż przemieniło się w pielgrzymkę nasyconą refleksją nad sensem istnienia ludzkiego.

Krishnamurti sławę wielkiego mówcy, nauczyciela i autorytetu zdobył wiele lat później, paradoksalnie – nie zabiegał o nią. Wręcz był przeświadczony, że pewność i zrozumienie rodzi się z wątpliwości, nigdy zaś z uniżenia wobec dogmatów, doktryn, autorytetów (zwłaszcza wspartych na wysokich stanowiskach). Są one bowiem, w jego przekonaniu, źródłem zniewolenia, paraliżują, przeszkadzają w odkrywaniu w każdym wypadku nieuwarunkowanej PRAWDY. Tak więc – powiada Jacek Kryg, interpretator myśli Krishnamurtiego – ten „Mistrz wewnętrznej przemiany” – stał się „Nauczycielem Świata”, nie: stając na czele jakiejś wielkiej organizacji, ale jako „samotny wyzwoliciel”.

Kiedy zamyślam się nad historią tego hinduskiego myśliciela, pytanie o to, czym jest PRAWDZIWY AUTORYTET  nabiera wyjątkowego znaczenia. Wydaje się, że słowo „autorytet” należałoby odczytywać zupełnie inaczej, aniżeli wymyśliliśmy to sobie w naszym świecie: łatwym, bezpiecznym, wygodnym i pozbawionym osobistej odpowiedzialności. Na ten temat jednak wtrącę słów kilka następnym razem.

 

NAPISZ KOMENTARZ ALBO WYŚLIJ WIADOMOŚĆ Z ZAKŁADKI „KONTAKT Z AUTORKĄ”!!!

WIEDZ, ŻE:

TWOJE DANE OSOBOWE SĄ W PEŁNI CHRONIONE!!!

MOŻESZ POSŁUGIWAĆ SIĘ PSEUDONIMEM!!!

Udostępnij to:

Dodaj komentarz