Kilka słów o PRAWDZIWYM AUTORYTECIE

Ten wpis był dotąd czytany 3763 razy!

Bardzo chętnie odwołujemy się w naszym życiu do autorytetu. Powołujemy się na cudze opinie w szkole, na studiach, w pracy, w związku z doświadczanymi problemami zdrowotnymi, osobistymi, ze względu na przeżywane lęki przed śmiercią, bólem, cierpieniem. Oczekujemy, że ktoś powie nam, jak żyć, skąd przychodzimy, kim jesteśmy, dokąd zmierzamy.

Czy to błąd, że chcemy mieć pewność co do niektórych kwestii dotyczących naszego życia? Czy błędem jest raczej, że nie angażujemy się sami w rozpoznawanie „prawd” dotyczących istnienia?

Wydaje się absurdalne, że ludzie polegają na cudzych informacjach o życiu i przyjmują je jako własne. Nie sprawdzają wygłaszanych opinii, lecz powołują się na nie jako na wypowiedziane autorytarnie, niejako ex cathedra, z urzędu, na mocy udzielonej im władzy rozsądzania. Dlaczego uznajemy autorytety i organizujemy życie zgodnie z ich ustaleniami, rygorami, twierdzeniami? Czy w pełni rozumiemy głoszone przez autorytety idee i dlatego zgadzamy się z nimi, czy też raczej żyjemy „z drugiej ręki”, licząc na to, że autorytety nie mogą się mylić, skoro ktoś, kiedyś i z jakiegoś powodu uznał ich władzę i umiejętność rozsądzania?

We wpisie Prawdziwa historia, jak z bajki wycięta pytam o to, czym jest PRAWDZIWY AUTORYTET i sugeruję, że słowo „autorytet” „należałoby odczytywać zupełnie inaczej, aniżeli wymyśliliśmy to sobie w naszym świecie: łatwym, bezpiecznym, wygodnym i pozbawionym osobistej odpowiedzialności”.

Przypuszczam, że wiedza (każda!) jest rozpoznaniem rzeczywistości zaprezentowanym jedynie z określonego punktu widzenia. Im bardziej specjalistyczna informacja, w tym większym stopniu ograniczona. Wystarczy przyjrzeć się dziejom medycyny i technik leczenia, pedagogiki i metod wychowywania, nauki i jej paradygmatów, aby zauważyć, jak zmieniają się autorytety i wizje świata. Czy zatem te wszystkie informacje, które zdobywamy za pośrednictwem specjalistycznych badań i dociekań mogą być dla nas absolutnym punktem odniesienia? Raczej, odnoszę wrażenie, stanowią one dowód, że została wygłoszona jakaś teoria, zgłoszony pomysł. Są to jedynie fakty historyczne, doniesienia, z którymi możemy, ale nie musimy się zgodzić, z którymi warto i trzeba polemizować. Zgoda na nie bądź negacja to nasz osobisty wkład, nasza twórczość i nasze zaangażowanie.

Jak żyć, by nie pogubić się w gąszczu informacji – często sprzecznych, które zalewają nas każdego dnia przez mass media? Problem polega na tym, że żaden AUTORYTET (PRAWDZIWY!) nie jest w stanie udzielić takiej wskazówki, jeśli próbuje to czynić – jest „fałszywym prorokiem”. Mechanizm ten opisuje Zdzisław Domosławski w artykule „Autorytet oraz godność w życiu i we współczesnej medycynie” (Humanizm a medycyna, red. A. B. Jagiełłowicz, 2013). Natomiast zadaniem PRAWDZIWEGO AUTORYTETU jest – jak mniemam – zachęcenie ucznia do samodzielnej i twórczej pracy, uświadomienie mu pułapek czyhających za „rogiem” ludzkiego myślenia. Ale i do tego twierdzenia należy podejść z dystansem i z pewną dozą podejrzliwości, nieufności, sceptycyzmu! Na tym w końcu polega odpowiedzialność, pasja i sztuka życia: by być autentycznym twórcą własnego istnienia.

 

NAPISZ KOMENTARZ ALBO WYŚLIJ WIADOMOŚĆ Z ZAKŁADKI „KONTAKT Z AUTORKĄ”!!!

WIEDZ, ŻE:

TWOJE DANE OSOBOWE SĄ W PEŁNI CHRONIONE!!!

MOŻESZ POSŁUGIWAĆ SIĘ PSEUDONIMEM!!!

Udostępnij to:

Komentarz do “Kilka słów o PRAWDZIWYM AUTORYTECIE

  • 2 czerwca 2014 o 18:48
    Permalink

    Po raz kolejny dotknięty został problem budowania Tożsamości tu na przykładzie odwoływania się, swoich zachowań, reakcji, decyzji do wydawało by się wyższej instancji jaką jest autorytet. Bez względu czy dotykamy problemu etyki , techniki, religii czy jakiejkolwiek innej dziedziny życia ludzkiego, stajemy zawsze przed jakąś niewiadomą, przed niewiedzą lub tajemnicą którą muszą nam wyjaśnić eksperci, znawcy, specjaliści od spraw duchowych i spraw ciała. O ile w tym drugim przypadku spawa wygląda na łatwą. O tyle w sprawach natury psychologicznej czy moralnej zdaje się przypuszczać, że każde wykorzystanie wiedzy, rady lub postawy autorytetu w obrębie jakiegoś problemu czy kwestii wiązało się z 100 adekwatnością i skutecznością.
    Jak najbardziej muszę się zgodzić że wiedza to pewien projekt. Projekt który ciągle ewoluuje i z założenia swego jest otwarty i unikający sztywnych struktur uniemożliwiąjacych jego aktualizacja. Tak samo rzecz się ma z postulowaniem domniemanej wiedzy czy to z perspektywy autorytetu czy kogoś innego. Współcześnie wielką trudnością jest odróżnienie faktów od opinii a powszechnym jest branie tych drugich z ostatecznym przekonaniem że są tymi pierwszymi które chciałyby być bezwzględne i absolutne.

Dodaj komentarz