Posłowie w „Śmierć i odrodzenie” Jakuba Wiktora Gontarskiego

Ten wpis był dotąd czytany 734 razy!

Jakub Wiktor GontarskiŚmierć i odrodzenie, Wrocław 2014,
Wydawnictwo: „Arboretum”,
redakcja: Mirosław Jerzy Gontarski,
posłowie: Alina B. Jagiełłowicz,
stron: 50,
okładka miękka,
ISBN: 978-83-62563-99-9.

W tomiku opublikowałam posłowie: Strzałą Kupidyna w Zenona z Elei, s. 44-47.

STRZAŁĄ KUPIDYNA W ZENONA Z ELEI

Paradoksalnie wiersz Koniec znajduje się w centralnej części poetyckiego tomu Jakuba Gontarskiego Śmierć i odrodzenie. W połączonych sprzecznościach początku i końca, przyczyn i skutków, życia zmierzającego od narodzin ku śmierci, myśli i uczuć, wartości i banałów Autor opowiada życie widziane oczyma poety. A ono ekscytuje, bowiem problem, który niepokoił zawsze, tutaj podejmowany jest z nowej perspektywy wewnętrznych doświadczeń człowieka. Nie w świetle bytu, który można zmierzyć, zważyć, policzyć, lecz z wnętrza ludzkiej psychiki.

Zenona z Elei paradoks strzały ilustruje trudność, z jaką borykają się ludzie, gdy usiłują znaleźć zależność istniejącą pomiędzy sprzecznościami. Podążając tropem myślenia greckiego filozofa przyjmiemy, że wystrzelona z łuku strzała pokonała pewien odcinek drogi. W momencie wystrzelenia znajdowała się ona na początku trasy, natomiast po dotarciu do celu – na jej końcu. Grek zapytałby, w jakim miejscu czasoprzestrzeni strzała znajdowała się w trakcie pokonywania drogi? Jeśli w każdym momencie lotu – myślał Zenon – strzała tkwiła w jakimś punkcie, to w każdej chwili była ona w spoczynku. Czyż jest zatem możliwe, by w konkretnych chwilach strzała pozostawała w spoczynku i poruszała się jednocześnie? Czy jest zasadne przypuszczać, że wypuszczona z łuku strzała może nigdy nie dolecieć do celu?

W aspekcie ontologicznym rozwiązanie paradoksu strzały zamyka się w konstrukcji filozoficznej, popartej matematycznym dowodem: suma nieskończonej liczby odcinków daje odcinek o skończonej długości, a więc czas niezbędny do pokonania go z konieczności jest skończony. Jednak współczesne nam czasy przynoszą inne, dramatyczne ujęcie tego problemu-paradoksu, związane z wymiarem psychicznym życia, rozedrgane w lęku przed umieraniem, przed ostatecznym końcem. A w takim ujęciu zagadnienie nie jest już li tylko i wyłącznie intelektualną gierką, zabawką Zenona-Greka.

Ten sam podmiot – zależnie od punktu widzenia – jawi się nam raz jako zamknięty świat, innym znów razem jako rozwijający się w historycznym procesie. Jako „stwarzający” i „stworzony”, jak chce Autor. Koncentrując się na zdarzeniach w ciągu przyczynowo-skutkowym, oddalamy się od „mikrokosmosu”. I odwrotnie. Czy te dwa podejścia wykluczają się wzajemnie? Współcześnie rozwijająca się nauka dokumentuje możliwość przechodzenia od jednego do drugiego sposobu opisu świata, zaprzecza jednak ich równoczesności.

Jednak niestandardowe i nieortodoksyjne wizje ludzkiego egzystencjalnego dramatu znane są zarówno w filozofii, jak też w literaturze. Podejmowali go choćby: Jiddu Krishnamurti w zbiorze esejów filozoficznych zatytułowanych Wolność od znanego albo Mirosław Gontarski w swoich poetyckich tomach: Mirosława Jerzego Gontarskiego nie ma, Mirosława Jerzego Gontarskiego nie było, Mirosława Jerzego Gontarskiego nie będzie. Jednak w wizjach tych rozwiązanie trudnej do zwerbalizowania kwestii, dotyczącej istnienia poza układem: przyczyna – skutek, odnajdowane jest w obserwacji określonego rodzaju. W filozofii Krishnamurtiego uważne doświadczanie dziejącego się aktualnie życia dokonywane jest z perspektywy obserwatora będącego zarazem obserwowanym przedmiotem. Natomiast w poezji M. Gontarskiego całość jest podstawą płynności „wszystkiego”, wyrażającej się w słynnym heraklitejskim panta rei.

Motywem przewodnim zbioru Śmierć i odrodzenie jest wielopostaciowe życie – jego istota, którą można wydobyć z psychicznego wymiaru ludzkiego istnienia. Autor dotyka w utworach problemu dla człowieka podstawowego i – jakby się mogło wydawać – prostego: czasu, w jakim rozwija się życie syntetyzujące w sobie absolutnie wszystko: przeszłość, teraźniejszość, przyszłość, istnienia ludzkie… Nie jest to jednak łatwy problem, a nie mówię tylko o zrozumieniu samej natury istnienia, w którym jądrem jest „tu i teraz” – dynamiczne, przekształcające się i rozwijające, a nie bezwładne. Trudność bowiem polega na wypowiedzeniu właśnie słowami zależności paradoksalnej, niewyrażalnej z natury rzeczy: przeżyć przeszłych, teraźniejszych i przyszłych, zjednoczonych w całości.

Kuba Gontarski nietradycyjnie rozwija paradoks strzały, przenosząc problem zależności czaso-przestrzennej na płaszczyznę przeżyć człowieka, symbolizowanych przez śmierć i odrodzenie: traumy związanej z jednej strony z przemijaniem, z drugiej – z silną potrzebą zachowania życia. Autor już w pierwszych słowach tomu wyraża jedność tych dwóch stanów psychicznych. Rozpoczyna swe wynurzenia mocnym akcentem syntezy lotu strzały i jej trwania w miejscu… a właściwie tęsknoty za istnieniem:

To co zaszło zdaje się być „przeżytym”. Odległym? Jakbyście się już przebili przez „doświadczone”, niczym strzała wbita w jakieś niewidzialne drzewo? I aż tyle? A jeśli to co przeżyliśmy jest przeżywane… właśnie? Tutaj najprawdopodobniej wciąż się przebijasz przez ścieżki powietrza i strzała jakby tylko delikatnie ociera napotkane drzewa… „on-ty” chcecie trwać.

Oto wielkości ciągłe, takie jak życie człowieka, można dzielić w nieskończoność. To, co przeżywane i doświadczane w przeszłości, składa się na nas samych. I trwa nadal w naszym „tu i teraz”, skupia się w istnieniu aktualnym, w jakiejś wielkiej syntezie nas – skondensowanych, scalonych, zjednoczonych ze wszystkim czym byliśmy, jesteśmy i o czym marzymy, i z innymi ludźmi. Jesteśmy tożsami ze sobą – mimo przeżyć przeszłych nieobecnych i bezpowrotnych.

Gdybyśmy wszak byli samotnikami, problem moglibyśmy zamknąć w introwersji, w psychodelicznym rozmydleniu własnego rozhisteryzowanego „ego”, poszukującego własnych kawałków, sklejającego skorupy w jedno, usprawiedliwiającego, tłumaczącego… zalęknionego. Ale zamyśla się Autor:

…to Ty sam.  A jeśli stoi naprzeciwko ciebie człowiek, partner, przeciwnik? Czy jesteś w stanie w nim dostrzec te same prawidła natury?

Gra w słowa, w którą bawi się Jakub W. Gontarski, ukazywałaby miałkość, bezrefleksyjność, beznamiętność życia pospolitego pragmatyka czy intelektualisty, gdyby nie fakt, że w każdym wierszu otwiera ona nową i możliwą do przeżycia psychiczną przestrzeń. Strzała wypuszczona niespodziewanie przez Kupidyna może zmienić całkowicie sens istnienia: ugodzona miłością filozofia Zenona straci swą moc analityczną. Życie natomiast odrodzi się w pasjach: w miłości i walce. Osobiste przemyślenia poety nie wprost i bez demagogii nakłaniają owego praktycznie i racjonalnie usposobionego człowieka do refleksji nad sensem śmierci i odrodzenia…

Alina Bernadetta Jagiełłowicz, Wrocław, 28 września 2014 r.

Udostępnij to:

Dodaj komentarz