Konferencja w Nałęczowie poświęcona stereotypom

Miałam wielką przyjemność uczestniczyć w zorganizowanej przez Panią Profesor Marię Szyszkowską Międzynarodowej Konferencji Naukowej (Nałęczów, 8-10 czerwca 2015 rok), na temat: Stereotypy jako przeszkoda w kształtowaniu świadomości człowieka oraz ich oddziaływanie na społeczeństwo.

 

Willa "Ewelina", Nałęczów
Willa „Ewelina”, Nałęczów (fot. Mirosław Gontarski)

 

Prof. dr hab. Stefan Symotiuk i ja
Prof. dr hab. Stefan Symotiuk – filozof i ja (fot. Mirosław Gontarski)

 

Jan Stępień
Jan Stępień – poeta i rzeźbiarz (fot. Mirosław Gontarski)

Serdecznie zapraszam do wysłuchania nagrania mojego wystąpienia, poświęconego problemowi: Stereotyp lekarza a personalizacja medycyny.

Wystąpienie w ogrodach "Eweliny"
Wystąpienie w ogrodach „Eweliny” (fot. Mirosław Gontarski)

Wykład prowadziłam w przestrzeni otwartej, słabo dostosowanej do publicznych wystąpień, w pobliżu stosunkowo ruchliwej ulicy. Dlatego z góry przepraszam za utrudnienia w odbiorze, spowodowane zakłóceniami dźwięku.

 

Wystąpienie w Nałęczowie     
Udostępnij to:

Granice powagi i dowcipu

Barbara Stanisz 29 stycznia br. zamieściła w „Wyborczej” notatkę dotyczącą komentarza Bogusława Pazia do – wystawionego przez niego w Internecie – brutalnego filmu: „<<Banderowskie ścierwa dostają łomot aż miło>> – pisze profesor UWr. na FB. <<Rektor był w szoku>>. Jest zawiadomienie do prokuratury”. (http://wyborcza.pl/1,75248,17328957,Rektor_zawiadamia_prokurature__Skandaliczny_wpis_profesora_.html; data odczytu: 30.01.2015 r.). W prezentowanym przez nią materiale dokumentującym „sprawę profesora” znalazł się SZOKUJĄCY – dla mnie – nagłówek, na który koniecznie należy zwrócić uwagę: „Drastyczny film z dowcipnym komentarzem”. Czytaj dalej

Udostępnij to:

Sprawa ze „szkolnej ławy”

Sprawa ze „szkolnej ławy”

Niedawno odwiedził mnie kolega i opowiedział historię „ze szkolnej ławy” jego 12-letniego syna. Muszę przyznać, że ta opowieść „zwaliła mnie z nóg”. Przeżyłam szok i choć mój znajomy oczekiwał ode mnie pomocy, długo musiałam się zastanawiać, co mu doradzić. A przecież sama mam córkę, która uczęszcza już do szkoły gimnazjalnej i zdarzało się, że musiałam interweniować w związku z nieetycznym zachowaniem jej nauczycieli. Można powiedzieć, że jestem już „zahartowana”.

Wróćmy do sprawy. Syn kolegi jest dość chorowity i stosunkowo często z tego powodu opuszcza lekcje. Nauczyciele w szkole, do której uczęszcza, są surowi i „trzymają reżim”, jak się wyraził mój znajomy. Nie ma mowy o tym, żeby dziecko po chorobie przyszło do szkoły nieprzygotowane. Usprawiedliwienie Mateusza skutkuje takimi oto odpowiedziami:

„można się było przygotować!”,

„nie trzeba było chorować!”,

„nic mnie to nie obchodzi, że byłeś chory!”.

Czytaj dalej

Udostępnij to: