Nasze gwiazdy konsumują kulturę

W „Informacjach dnia” z 30 stycznia 2014 roku na kanale Superstacji usłyszałam, że „nasze gwiazdy są konsumentami kultury”. Ostatnio w mediach słyszy się dużo o „gwiazdach” i celebrytach, zwłaszcza aktorach, piosenkarzach, uczestnikach reality show, sportowcach, czyli o osobach, które – jak się wypowiedział Daniel Boorstin w The Image or What Happened to the American Dream? (1961) – „są znane z tego, że są znane”. W języku polskim słowo „celebryta” pojawiło się stosunkowo niedawno (statystyki wskazują na 2009 rok). Tym bardziej zastanawiać może fakt, że w tak krótkim czasie zawładnęło ono społeczeństwem usiłującym realizować wartości i ideały humanizmu chrześcijańskiego!

Celebryta wyzbywając się wstydu, wystawia swoją prywatność na widok publiczny. Kojarzony najpierw ze złą sławą i trywialnym stylem, obecnie – za sprawą środków masowego przekazu – jest dostarczycielem masowej rozrywki, jakże często mało wybrednej. Celebryta nie musi kreować rzeczywistości filmowej lub scenicznej, nie musi być artystą w klasycznym rozumieniu tego słowa. To on sam i jego życie są wybierane i celebrowane, on staje się przedmiotem kultu. Jego obsceniczność nie jest odrzucana, wręcz przeciwnie! Popularność celebryty sprawia, że ludzie utożsamiają się z nim, starają do niego upodobnić. Ta nowa moda na życie powierzchowne niepokoi. Jak konsumowanie (zwłaszcza kultury) może wpływać na myślenie człowieka, dla którego celebryta jest idolem: na wybór wartości, miłość, poczucie piękna, dobra? Czytaj dalej

Udostępnij to: