Kilka końców prawdy o człowieku

Czy koniecznie trzeba poniżyć się do mechanicznego i rutynowego reagowania w różnych sytuacjach życiowych, do stawania się trybikiem w wielkiej machinie społecznej? Przyjrzyjmy się mechanizmom skrywającym się za tą ludzką słabością?

Oto zauważamy, że autorytety (które zresztą z reguły są pseudo-autorytetami lub autorytetami – samozwańcami) usiłują odebrać ludziom poczucie ich wyjątkowej osobistej wartości i ważności. Niejednokrotnie stosują one przemoc psychiczną, narzucając własne zdanie; nie liczą się z cudzymi uczuciami, opiniami i poglądami. Ich celem jest udowodnienie za wszelką cenę własnych racji! Nie zawsze jednak czynią to w brutalny sposób! Niejednokrotnie grają rolę „uniżonego”, „uległego” i „świętego”, zasługującego na najwyższą cześć; udają przyjaciół, bogobojnych, altruistów. Łączy ich wszystkich jedna cecha: nie znoszą sprzeciwu. Czytaj dalej

Udostępnij to:

Czy stać nas na życzliwość…?

Żyjący współcześnie filozofowie powiedzieliby, że problemem życzliwości powinna się zajmować psychologia. Psychologia jako samodzielna dyscyplina naukowa powstała pod koniec XIX wieku, jednak rozwinęła się ona na gruncie filozofii i już w starożytnej Grecji Platon i Arystoteles podejmowali problemy ludzkiej psyche. Nic więc dziwnego, że Arystoteles, omawiając zasady ogólne dotyczące „rzeczy” przeciwstawnych, podjął temat życzliwości. Pisał, iż przyjaźń jest życzliwa, wrogość zaś nieżyczliwa. W prosty sposób scharakteryzował on warunki zaistnienia przyjaźni i wrogości. Innymi słowy mówiąc przyjaźń proponował oceniać według przejawianej życzliwości, wrogość zaś – nieżyczliwości.

Jaką wartość dla nas, współczesnych, może mieć to arystotelesowe rozróżnienie? Taka czarno-biała, szachownicowa, klasyfikacja nakazuje jednoznacznie oceniać skłonność do przyjaźni i wrogości, nie uwzględnia w zachowaniach ludzkich płynności przejścia od przyjacielskiego nastawienia do wrogiego. Sugeruje jednoznaczne oceny moralne. Niektóre współczesne teorie przychylają się do tego sztywnego rozróżnienia. I tak np. James C. Barnes zakłada genetyczne uwarunkowanie przestępczości. Podobnej klasyfikacji ludzi dokonuje Léopold Szondi, dzieląc ich na „ablonitów” i „kainitów”. Zadajemy sobie pytanie, czy przyjaźń albo wrogość są stałymi, wrodzonymi dyspozycjami, charakteryzującymi naszą ludzką naturę? Czy możemy podzielić ludzi na dobrych i złych, nie dając im szansy na dokonywanie wyborów, na podejmowanie decyzji co do tego, kim naprawdę chcą być w stosunku do innych ludzi? Czytaj dalej

Udostępnij to: