Gwałt się gwałtem odciska… a bezpieczeństwo wciąż niepewne

W ostatnim czasie „sprawa Mariusza T.” nabrała takiego rozgłosu i rozpędu, że przywoływanie związanych z nią faktów nie ma chyba większego sensu. Wiemy wszystko o popełnionych przez niego zbrodniach, a media na bieżąco informują o przebiegu „jego sprawy”. Emocje sięgnęły zenitu! Pytanie, czy można ze spokojem przyjąć do społeczności mordercę i pedofila – pytanie dyktowane przez oburzenie i lęk – w skrajnej postaci przerodziło się w nawoływanie do zabójstwa Mariusza T.

O młodym Mariuszu T. czytamy, że był spokojnym chłopcem i szkolnym prymusem.

Problemy z nim zaczęły się później. Nie akceptował swojej seksualności, nie udawały mu się żadne związki, nie skończył studiów, miał próbę samobójczą. Najstraszniejszych zbrodni dokonał na przepustce z więzienia, w którym odsiadywał wyrok za molestowanie nieletnich… (http://wyborcza.pl/12,82983,15306306,Powrot_czlowieka_zwanego_Szatanem__Sprawa_Mariusza.html#ixzz2t2uSLf4F; data odczytu: 11.02.2014).

Czytaj dalej

Udostępnij to:

Osobowość człowieka współczesnego

Ten wpis jest drugą częścią wpisu: CZY POKAZAĆ SWOJĄ TWARZ?

Kiedy zamyślam się nad życiem człowieka pierwotnego, to wydaje mi się, że był on bezpośredni, otwarty, niezakłamany i szczery w swych kontaktach z innymi i ze środowiskiem, nieskażony obłudą, zawiścią…  Wyobrażam go sobie jako nieumiejącego korzystać z chwytów erystycznych (nieuczciwych metod spierania się) – te bowiem polegają na takim doborze argumentów i takich „zagrywkach”, by racja zawsze była po naszej stronie (niezależnie od faktów). Czy człowiek pierwotny, żyjąc we wspólnocie (jakąkolwiek by ona nie była), mógł mieć potrzebę prowadzenia nieuczciwej gry? Raczej potrzeba przeżycia zaprzątała jego głowę i z niej wynikały fascynacje, trwożył się, pożerała go ciekawość świata. Wyłącznie nieantagonistyczne działania dawały szansę przeżycia jemu i jego społeczności. Czy mordował? – Nie! Zabijał dla zaspokojenia podstawowej biologicznej potrzeby: głodu. Czytaj dalej

Udostępnij to: