Gwałt się gwałtem odciska… a bezpieczeństwo wciąż niepewne

W ostatnim czasie „sprawa Mariusza T.” nabrała takiego rozgłosu i rozpędu, że przywoływanie związanych z nią faktów nie ma chyba większego sensu. Wiemy wszystko o popełnionych przez niego zbrodniach, a media na bieżąco informują o przebiegu „jego sprawy”. Emocje sięgnęły zenitu! Pytanie, czy można ze spokojem przyjąć do społeczności mordercę i pedofila – pytanie dyktowane przez oburzenie i lęk – w skrajnej postaci przerodziło się w nawoływanie do zabójstwa Mariusza T.

O młodym Mariuszu T. czytamy, że był spokojnym chłopcem i szkolnym prymusem.

Problemy z nim zaczęły się później. Nie akceptował swojej seksualności, nie udawały mu się żadne związki, nie skończył studiów, miał próbę samobójczą. Najstraszniejszych zbrodni dokonał na przepustce z więzienia, w którym odsiadywał wyrok za molestowanie nieletnich… (http://wyborcza.pl/12,82983,15306306,Powrot_czlowieka_zwanego_Szatanem__Sprawa_Mariusza.html#ixzz2t2uSLf4F; data odczytu: 11.02.2014).

Czytaj dalej

Udostępnij to: